Spotkanie opłatkowe nadzwyczajnych szafarzy Komunii Świętej rozpoczęło się w dniu 17 stycznia br. Eucharystią w Bielskim kościele na Osiedlu Karpackim, pw. Jezusa Chrystusa Odkupiciela Człowieka. Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył ks. biskup Piotr Greger wraz z ks. Piotrem Borgoszem- proboszczem parafii i ks. Piotrem Hoffmannem- dyrektorem wydziału duszpasterstwa ogólnego naszej kurii. Homilię wygłosił ks. biskup Piotr, który nawiązując do czytanej w tym dniu Ewangelii ( Mk 2, 13-17) powiedział m. in:
„Droga Jezusa, zapisana na kartach Nowego Testamentu, jest przemieszczaniem się z miejsca w miejsce, zawsze w poszukiwaniu człowieka zagubionego. To jest przejaw troski o zbawienie, w imię której Bóg stał się dla nas człowiekiem, i za każdego z nas podjął mękę i śmierć krzyżową, powstał z martwych i żyje. To nie jest logika tej ziemi, ale ona jest dla człowieka żyjącego na tej ziemi. Każde spotkanie z Jezusem jest w stanie wszystko odmienić. Od tego momentu wiele spraw wygląda inaczej; nie jestem już konfrontowany z jakimś pouczeniem głoszonym przez Jezusa, nie oceniam i nie recenzuję rzeczywistości jak Grek poszukujący mądrości tego świata, nie szukam szczególnych znaków i nie buntuję się, gdy ich nie dostrzegam. Wierzę i wiem, że w Jezusie spotykam Tego, któremu na mnie ogromnie zależy. Takiego odmieniającego spotkania doświadczył Lewi, o czym dowiadujemy się z zapisu ewangelicznej sceny jego powołania: Jezus przechodząc ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej. Lewi w spotkaniu z Panem doznaje prawdziwego duchowego zmartwychwstania zostawia wszystko i podąża za Jezusem. To wszystko rozgrywa się w drodze Jezusa, który idzie, a potem zasiada do uczty z celnikami i grzesznikami,których Lewi zaprosił do siebie. Z przekazu ewangelicznego dowiadujemy się także, że celnicy zdawali sobie sprawę ze swej marnej reputacji i społecznego wyobcowania. Okazywali nawet znaki obrzydzenia dla swej profesji, dowody pokory i skłonności do nawrócenia. Pan Jezus określa ich dzisiaj jako ludzi chorych, a do tego grona należy także celnik Lewi. Zadziwia nas posłuszeństwo Lewiego, który na wezwanie (to są zaledwie trzy krótkie słowa) opuszcza swoje zajęcie, zostawia stół zastawiony mamoną i podąża za Jezusem. To zdumiewająca decyzja; być może znał wcześniej Jezusa i słyszał o Jego zasadach. Jest to w każdym razie akt bezwzględnego zaufania. Taką decyzję jest w stanie podjąć człowiek mający świadomość własnej choroby i zniewolenia; człowiek, który chce podjąć wysiłek kroczenia drogami wskazanymi przez Jezusa, chociaż do łatwych one nie należą. Wydarzenie z udziałem celnika Lewiego ukazuje proces budowania leczących relacji Boga z człowiekiem. Należą one do szczególnych, są niepowtarzalne w swojej wymowie. Podstawową racją jest fakt, że tymi relacjami nie rządzi sprawiedliwe prawo, lecz szaleńcza miłość Boga, która w swojej najbardziej radykalnej formie przyjmuje postać miłosierdzia.
Posługa nadzwyczajnego szafarza Komunii Świętej wpisuje się w proces permanentnej troski o ludzi chorych. Podczas wizyty polskich biskupów Ad limina Apostolorum, papież Franciszek – mówiąc o diakonach stałych i nadzwyczajnych szafarzach Komunii Świętej – powiedział, że jesteście ustanowieni nie tyle dla ołtarza, ale dla miłosierdzia. Chodzi o to, aby każda parafia mająca nadzwyczajnego szafarza zadbała o chorych, którzy mają pragnienie regularnego przyjmowania (niedziele i święta) Jezusa obecnego w Komunii Świętej. To są nasi ludzie, my nie możemy o nich zapominać. Zapewne są tacy, którzy ze względu na chorobę nigdy już nie pojawią się w kościele na sprawowaniu liturgii. Oczywiście, niczego nie ujmujemy – zazwyczaj comiesięcznej – posłudze sakramentalnej kapłanów. Dla mnie przyjąć Jezusa albo nie mieć takiej możliwości, to nie jest żadna alternatywa. Warto na to zagadnienie spojrzeć nie z własnego punktu widzenia człowieka zdrowego, ale człowieka chorego, który z wiarą oczekuje na każde spotkanie z Jezusem eucharystycznym. Dziś tego nie wiem, ale nie możemy tego wykluczyć, że w przyszłości my będziemy potrzebowali takiej posługi. Troska o regularny styl życia eucharystycznego ludzi chorych byłaby doskonałym owocem zakończonego trzy tygodnie temu Roku Jubileuszowego, kiedy to papież Franciszek, a od maja minionego roku papież Leon XIV apelowali, abyśmy zwrócili uwagę na ludzi chorych i ubogich, i – na miarę możliwości – zadbali o nich, także w wymiarze zbawienia. Scena powołania Lewiego uczy nas właściwych odniesień do grzesznika, poprawnego traktowania człowieka uwikłanego w zło (nawet w struktury i cały mechanizm zła, jak było w przypadku celników); chodzi o szacunek wobec człowieka, którego grzech stał się sprawą publiczną, chodzi o zdolność do spotkania z człowiekiem zniewolonym przez nałóg, skazanym na odbycie słusznej kary – to są konkretne wyznaczniki ewangeliczności naszych postaw, indywidualnych i wspólnotowych. To jest ważna miara, która dla człowieka wierzącego nie jest i nigdy nie powinna być niczym nadzwyczajnym. Kościół, w którym grzesznik czuje się nieswojo i obco; gdzie doznaje odrzucenia, a nie towarzyszenia; gdzie brakuje dla niego czasu na wysłuchanie; gdzie osąd dominuje nad miłosierdziem – to z całą pewnością nie jest Kościół Ewangelii.
Dla ludzi chorych musicie mieć czas, trzeba ich z uwagą wysłuchać, trzeba na nich z miłością spojrzeć (jak Jezus na Lewiego) i zaprosić, aby – pomimo choroby i związanymi z tym ograniczeniami – kroczyli drogą Ewangelii (Jezus powołał Lewiego do naśladowania). Niczego lepszego nie wymyślimy; droga Jezusa powołującego apostołów to ścieżka Ewangelii; jedyna słuszna droga wszystkich obszarów naszego pasterskiego oddziaływania, nie wyłączając posługi nadzwyczajnego szafarza Komunii Świętej.”
Po Mszy św. wszyscy uczestnicy spotkali się na wspólnym, opłatkowym spotkaniu w pomieszczeniach probostwa. Uroczystemu spotkaniu towarzyszyło kolędowanie parafialnej młodzieży oazowej.
foto i tekst: ms


