W dniu 29 sierpnia br.około. 450 os. pieszo i ok. 600 os. w autokarach i 30 rowerzystów, po raz 415 w ramach Pielgrzymki Żywieckiej do tarło na Jasną Górę. Pielgrzymów z Żywiecczyzny powitał przeor Jasnej Góry o. dr Grzegorz Prus, podkreślił, że przybyli oni pieszo, autokarami i na rowerach. Szczególnie pozdrowił ks. biskupa Romana Pindla oraz kapłanów, siostry zakonne i osoby zaangażowane w organizację pielgrzymki, życzył pątnikom, by poniesiony trud – duchowy, fizyczny i organizacyjny – przyniósł owoce w ich życiu.
Mszę św. w kaplicy Cudownego Obrazu Pani Częstochowskiej przewodniczył ks. biskup Roman Pindel, który podczas wygłoszonej homilii zwracając się do pątników powiedział:
„Moi drodzy uczestnicy Pielgrzymki Żywieckiej,
Po raz kolejny wyszliście z ustalonych miejsc i przybywacie w tradycyjnych grupach do tego miejsca, do którego wędrują pielgrzymi ze wszystkich stron Polski i zagranicy. Macie prawo czuć się zmęczeni przebytą drogą, ale za to bogatsi o nowe duchowe impulsy. Wsłuchiwaliście się w Boże słowo, które odnosi się do różnych spraw naszego życia, a także w konferencje tematyczne, w drodze modliliście się niemal cały czas, rozważaliście tajemnice życia Jezusa i Maryi i zatrzymywaliście się w miejscach duchowego ożywienia. Szliście z konkretnymi intencjami i sprawami, które układaliście w myślach i przedstawialiście na modlitwie, z niepokojem, może z rosnąca ufnością czy zawierzeniem, że Bóg lepiej wie. Doszliście do miejsca, w którym to wszystko przedstawiacie z tysiącami pielgrzymów naszej Matce i Królowej. Wasza modlitwa przed Jej Obrazem ma zupełnie inny kontekst niż odmawiana w domu, w codziennym zabieganiu i ciągłych niepokojach. Nabraliście już dystansu oddalając się z miejsc pracy i spotykania się z tymi samymi ludźmi. Może pojawia się już nowe spojrzenie na niektóre sprawy. Nosicie też coraz bardziej mocne przekonanie, że Maryja jak najlepsza Matka wysłuchuje naszych próśb, nawet gdy tylko problem przedstawimy nie do końca, albo gdy się wydaje, że modlitwa właściwie niewiele nas kosztowała. Cała pielgrzymka, stała obecność innych pielgrzymów, wytrwałość starszych od nas, ale i zapał najmłodszych, a także szczera i głośna modlitwa na każdym miejscu, sprawiają, że łatwiej się modli, znajduje przykład i zachętę do żarliwej modlitwy i wielkiego zaufania Bogu, ale też do powierzenia się opiece Naszej Pani i Najlepszej Matce. Gdy zdarzy się kryzys, łatwiej jest teraz go pokonać, gdy jest się w grupie. Gdy pojawi się zwątpienie czy niepewność, może wzmocnić nawet widok pogodnego i ufnego oblicza pielgrzyma obok. Gdy ogarniają nas pokusy, rozterki duchowe czy poważne wątpliwości, jest zawsze z boku kapłan z rozgrzeszeniem, pociechą, umocnieniem i błogosławieństwem. Słowem, dobrze, że jest wspólnota w drodze, gdzie każdy jest potrzebny i każdy znajdzie pomoc i oparcie, gdy zajdzie potrzeba. Chciałbym na końcu waszej pielgrzymki przywołać dzieje dwóch sanktuarium, do których wędrują pielgrzymi. Okazją jest ogłoszenie nowego sanktuarium w naszej diecezji w Trzycatku, gdzie stykają się granice trzech państw i diecezji, skąd od dawna wierni pielgrzymują zarówno do Kalwarii Zebrzydowskiej jak i do Frydka w Czechach. Nie mając własnej parafii wybudowali wpierw niewielką kaplicę, później drewnianą, wreszcie trzecią, dużą, która stała się kościołem parafialnym a ostatnio sanktuarium. Do Frydka wyruszali pieszo co roku, najchętniej 6 września, by dotrzeć na odpust 8 września. Pielgrzymowali też na dwa inne odpusty oraz w innych terminach. Widocznie chcieli mieć u siebie figurę Matki Bożej Frydeckiej, bo kiedy ich przewodnik i śpiewak przyniósł jej kopię, umieścili ją w kaplicy. Kto mógł pielgrzymował do Frydka, inni mogli modlić się przed „ich” coraz bardziej czczoną Matką Bożą Frydecką. Po I wojnie światowej, gdy ustanowiono granicę między Polską a Czechosłowacją, trudniej już było pielgrzymować do Frydka. Po II wojnie światowej, na skutek komunistycznej władzy po obu stronach granicy, pielgrzymki z Polski do Frydka praktycznie ustały. Jednak 16 lat temu na styku już trzech państw, Słowacji, Czech i Polski zaczęli się spotyka mieszkańcy z okolicy, zaś z udziałem biskupów najbliższych trzech diecezji odprawia się do dziś Mszę Trzech Narodów. Modlitwa o pokój odbywa się w obecności przynoszonej z kościoła coraz bardziej czczonej figurki Matki Bożej Frydeckiej. 22 sierpnia tego roku z udziałem trzech biskupów ustanowiono w Trzycatku sanktuarium Matki Bożej Frydeckiej. Dekret ustanawiający wylicza znaki łaskawości Boga oraz wstawiennictwa Matki Bożej jako odpowiedzi na liczne modlitwy i prośby zanoszone w tym miejscu. Dlatego zostało ono uznane za sanktuarium Matki Bożej Frydeckiej. Mamy więc nowe miejsce do pielgrzymowania pieszo, na rowerze, czy samochodem. Miejsce to Bóg wybrał, by okazać swoją łaskę przez orędownictwo Matki Bożej, ale też przez ufną modlitwę i świadectwo wiernych niewielkiej parafii. Uznanie tego miejsca jako sanktuarium sprawi, że kolejni pielgrzymi znajdą tu wysłuchanie, umocnienie, łaskę, pomoc oraz ożywienie swojej wiary, nadziei i miłości. Pomyślmy o tym, że w Trzycatku wpierw były pielgrzymki do Frydka, później przyniesiono pamiątkę z tego sanktuarium, wreszcie także w Trzycatku można było ogłosić nowe sanktuarium dla całej Trójwsi, Śląska Cieszyńskiego oraz Słowacji i naszej diecezji. Pomyślmy, z jaką pamiątką wracamy my do naszej parafii i naszego domu? Co może sprawić przyniesiona pamiątka, ukazuje nie tylko historia figurki MB Frydeckiej z Trzycatka. Pomyślmy.”
Tegoroczna Pielgrzymka Żywiecka przebiegała pod hasłem „Pamiętaj o pochodzeniu” i była poświęcona refleksji nad czwartym przykazaniem Dekalogu. Pielgrzymka Żywiecka należy do jednej najstarszych polskich pielgrzymek pieszych na Jasną Górę. Tegoroczna była jej 415. edycją.
Pątnicy wyruszyli 23 sierpnia z Żywca, 29 sierpnia dotarli do Częstochowy.
Pierwsza polska pielgrzymka na Jasną Górę miała miejsce, gdy odnowiony po zniszczeniach obraz Matki Bożej Częstochowskiej uroczyście przeniesiono z Krakowa do Częstochowy, do klasztoru ojców paulinów. Za pierwszą zorganizowaną pieszą pielgrzymkę do Częstochowy uważa się natomiast pielgrzymkę gliwicką, która wyruszyła na Jasną Górę w roku 1626. Był to wyraz podzięki mieszkańców miasta za uratowanie go podczas oblężenia w czasie wojny trzydziestoletniej – Maryja miała według legendy rozłożyć wtedy nad miastem swój płaszcz, co zmusiło wrogów do ucieczki. Wtedy także ślubowano po raz pierwszy, że taka pielgrzymka piesza na Jasną Górę będzie coroczną tradycją, co potwierdzają gliwickie kroniki, w których można przeczytać: „Matce Bożej to ślubowanie było miłe, a dla mieszczan zbawienne”.Kolejne pielgrzymki ruszały z Kalisza (to jedyna w Polsce pielgrzymka piesza do Częstochowy, gdzie pątnicy idą w obie strony, w innych z powrotem wracają już komunikacją, busami) i z Łowicza (to także XVII wiek), zaś pierwsza pielgrzymka piesza z Warszawy, która z czasem stała się najbardziej znaną, wyruszyła w 1711 roku (odtąd nieprzerwanie pielgrzymi z Warszawy idą do Częstochowy, z jednym wyjątkiem, co roku, nawet w czasie zaborów, wojny, Powstania Warszawskiego czy pandemii). Ta pierwsza z warszawskich pielgrzymek była podzięką za uratowanie miasta od zarazy, a był to efekt ślubowania Bractwa Pana Jezusa Pięciorańskiego. Było w przeszłości kilka pieszych pielgrzymek na Jasną Górę, które na zawsze zapisały się w historii. Najbardziej tragiczna piesza pielgrzymka do Częstochowy wyruszyła z Warszawy w 1792 roku. Wówczas to wszyscy jej uczestnicy zostali bestialsko zamordowani – ich grób znajduje się w Krasicach, gmina Mstów. Do dziś nie wiadomo, ile osób poniosło śmierć ani też kto stał za tą zbrodnią, w grę wchodzi oddział kozacki lub pruski (niemal wszystko przemawia za tym pierwszym). Przy tak zwanych Grobach Pątniczych w tym miejscu co roku pielgrzymi zatrzymują się na wspólną modlitwę.W roku 1894 do pielgrzymki warszawskiej dołączył Władysław Reymont i napisał z niej sprawozdanie, wydane później w formie książkowej jako „Pielgrzymka do Jasnej Góry”. Utwór ten został ciepło przyjęty i znacząco przyspieszył karierę pisarza. W 1920 roku Warszawska Pielgrzymka Piesza nie dostała pozwolenia na wymarsz z powodu oblężenia przedpola stolicy, wiadomo jednak, że część pielgrzymów ruszyła indywidualnie – oficjalnie jednak zorganizowana piesza pielgrzymka do Częstochowy się wtedy nie odbyła. Indywidualne wyjścia miały też miejsce w 1953 roku, gdy władza zakazała pielgrzymki, wtedy pątnicy wychodzili pojedynczo, a na trasie już zebrali się w grupę. W roku 2020 Warszawska Pielgrzymka Piesza zderzyła się z realiami pandemicznymi, jednak aby zachować ciągłość tradycji, na trasę wyruszyło około 60 osób, byli to w większości ojcowie paulini, służby medyczne i porządkowe. Z innych niecodziennych pielgrzymek można wymienić Pieszą Pielgrzymkę Młodzieży Różnych Dróg, organizowaną od 1979 roku, początkowo dla… hippisów, do których potem przyłączały się inne subkultury. Od 2000 roku organizowana jest pielgrzymka konna z Zaręb Kościelnych (kawalerzyści jadą w pełnym rynsztunku), było już też kilka pielgrzymek rolkarzy.
foto: Michał Łongiewka/Biuro Prasowe Jasnej Góry, tekst: ms


