Za ludzi, którzy są obok nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że jesteśmy dla nich ważni. Za tych, którzy pytają, czy bezpiecznie dotarliśmy do domu. Którzy pamiętają, co nas martwi. Którzy potrafią usłyszeć smutek nawet wtedy, gdy odpowiadamy: „wszystko dobrze”.
Dziękuję Ci za miłość, która nie zawsze wypowiada wielkie słowa. Czasem robi herbatę. Czasem czeka. Dzwoni. Przebacza. Martwi się. Zostawia światło w oknie. Mówi: „uważaj na siebie”. I właśnie w tych prostych gestach najczęściej mieszka to, co najcenniejsze.
Boże, opiekuj się tymi, którzy noszą nas w swoim sercu. Chroń ich drogi, zdrowie i codzienność. Daj im spokój tam, gdzie pojawia się lęk, siłę tam, gdzie przychodzi zmęczenie, i nadzieję wtedy, gdy życie staje się trudniejsze.
Naucz nas nie przyzwyczajać się do ich obecności. Nie odkładać dobrych słów na później. Nie traktować miłości jak czegoś, co po prostu nam się należy.
Pomóż nam kochać ich równie uważnie. Dostrzegać. Słuchać. Być.
Bo przychodzi taki dzień, kiedy człowiek rozumie, że największym bogactwem nie było to, co posiadał, lecz kto wypowiadał jego imię z miłością.
Boże, błogosław tym ludziom.
I pozwól nam zdążyć im powiedzieć, jak bardzo są dla nas ważni.
Amen.


