Zakończenie Roku Jubileuszowego w naszej diecezji. Konkatedra Narodzenia NMP w Żywcu.

utworzone przez | gru 29, 2025 | Wydarzenia

W święto Świętej Rodziny, 28 grudnia br., w konkatedrze Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Żywcu odbyła się uroczystość liturgicznego zakończenia Roku Jubileuszowego w diecezji bielsko- żywieckiej.  Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył ks. biskup Piotr Greger, wraz księżmi z konkatedry na czele z Grzegorzem Gruszeckim- proboszczem parafii i księżmi z dekanatu żywieckiego. W wygłoszonej homilii ks. biskup Piotr podsumował duchowe doświadczenia mijającego Roku Jubileuszowego pod hasłem „ Pielgrzymi Nadziei” i powiedział m. in:

Przed rokiem, kończąc homilię w czasie Mszy świętej inaugurującej czas Zwyczajnego Roku Jubileuszowego, powiedziałem, że jeśli będzie nam dane spotkać się za rok, to powrócimy do postawionych pytań. Przed rokiem miały one charakter zachęty, a dziś stanowią zaproszenie do rachunku sumienia. Pytania brzmiały tak: Jak wykorzystałem dla siebie, dla własnego życia, dla duchowości, czas Roku Jubileuszowego, mając świadomość, że następny (zwyczajny jubileusz) będzie dopiero za dwadzieścia pięć lat? Czy kończący się jubileusz pomógł mi zrozumieć, albo jeszcze bardziej utwierdzić w przekonaniu, że żyjąc na ziemi jestem pielgrzymem, a kroczenie w stronę wieczności ma być przepełnione nadzieją? W jaki sposób zmierzyłem się z tymi pytaniami?Historia zbawienia to wciąż aktualne zaproszenie Boga, abyśmy razem z Nim szli po drogach nadziei. Dał nam cały świat, abyśmy go nie zepsuli. Zaś po grzechu nie zostawił nas na pastwę losu, ale szukał kolejnych dróg i sposobów, aby człowiekowi na nowo dać nadzieję (po ludzku sądząc my na to nie zasługujemy).

Kończymy Rok Jubileuszowy, ale nie zamyka się przed nami perspektywa nadziei. Kościół ciągle przypomina nam o nadziei, która przekracza granice świata doczesnego i sięga wieczności. To nam pomaga w chwilach szczęścia nie stracić głowy, a w chwilach trudnych doświadczeń nie zatracić elementarnej wrażliwości.

Dziś, we wszystkich kościołach katedralnych i konkatedralnych całego świata, symbolicznie zamykamy Drzwi Święte, ale nie zamykamy naszych serc na Boży dar nadziei. Chcemy tej nadziei się uczyć, chcemy tą nadzieją żyć na co dzień, z pełną świadomością, że rodzina ma być szkołą i przestrzenią chrześcijańskiej nadziei. Jako naturalna wspólnota mężczyzny i kobiety, a następnie potomstwa, rodzina stanowi Boży zamysł dotyczący realizacji ludzkiej miłości. Nikt z nas nie został spreparowany w laboratorium, ale istniejemy dzięki miłości swoich rodziców. Oni z kolei otrzymali dar życia wcześniej od własnych rodziców. Jeśli pójdziemy tą ścieżką dalej przez poprzednie pokolenia, to dojdziemy do przekonania, że dar macierzyństwa i ojcostwa jest jedną z ostatnich nici łączących nas z rajem. Obowiązkiem rodziny jest stworzyć piękny, kochający się dom, w którym nie zabraknie nadziei. Tu nie chodzi tylko o pięknie umeblowane ściany mieszkania, ale przede wszystkim o klimat i atmosferę, a to zawsze tworzą ludzie.

Rodzinny dom stanowi wspólnotę niepowtarzalnej szansy uczenia się człowieczeństwa. Wspólnota rodzinna jest przestrzenią, gdzie człowiek zdobywa szlify poprawnego „poruszania się” w społeczeństwie, to jest najlepsza szkoła elementarnych wartości. Mam potrzebę serca, aby w tym szczególnym miejscu podziękować Bogu za to, że dał mi łaskę przyjścia na świat, wzrastania i dojrzewania w kochającej się rodzinie. Ta miłość miała wiele twarzy, nigdy nie była żadną formą pobłażania czy przymykania oka na popełnione zło. Rodzice kochając, stawiali wymagania. Zwłaszcza mama uczyła nas (także moją młodszą siostrę) obowiązkowości. Był jasno ustawiony porządek, z którym nikt nie dyskutował: najpierw obowiązki, a później wszystko inne; najpierw szkoła i to, czego ona wymaga od ucznia, a potem dopiero wszystkie inne zainteresowania czy pasje. Dziś wiem, że było to podyktowane troską rodziców o wychowanie syna i córki.

Oni doskonale zdawali sobie sprawę z tego, co jest słuszne i skuteczne (sami tego doświadczali), dlatego chcieli za wszelką cenę uniknąć sytuacji, gdzie ich dzieci będą powtarzały te same błędy. W tym była ogromna życiowa mądrość, to było budowanie na trwałych fundamentach życia. Zaś ojciec nauczył mnie odpowiedzialności za słowo. Pamiętam, że kiedyś coś komuś obiecałem (nie była to jakaś wielka sprawa) i ta osoba zaczęła się w tej kwestii dopytywać. Ojciec dowiedział się o tym, zapytał o co chodzi i rozpoczął przekonywać, że tak nie można. Do dziś pamiętam jego zmartwioną twarz i słowa: „Pamiętaj do końca życia: jeżeli komuś cokolwiek obiecasz, to musisz to zrobić, trzeba słowa dotrzymać, nawet wtedy, kiedy będziesz musiał na tym stracić”.

To jedno zdanie ma w sobie solidną dawkę brania odpowiedzialności za to, co się mówi, deklaruje, obiecuje, o czym się kogoś zapewnia. To była, i w pewnym sensie, nadal jest szkoła odpowiedzialności i nadziei. Rodzice bardzo dbali o trwałość tradycji, nie tylko religijnych. Wielką wagę przywiązywali do świętowania uroczystości rodzinnych, osobistych (urodziny, imieniny, rocznice), w przygotowanie tych wydarzeń wkładali całe siły i umiejętności, zwracali uwagę a najdrobniejsze szczegóły. Uczyli nas wzajemnego szacunku do siebie: rodziców wobec dzieci i odwrotnie, a także właściwych relacji między rodzeństwem.

Na tym polega bogactwo rodziny. Wszyscy członkowie muszą mieć dla siebie czas. Chodzi o umiejętność twórczego, dobrze wspólnie spożytkowanego czasu (badania pokazują, że mamy z tym coraz większy problem, nie potrafimy zagospodarować czasu). W rodzinie uczymy się respektować swoje limity oraz innych osób; w rodzinie nabywamy trudnej sztuki wzajemnego przebaczania. Rodzina leczy nas z egoizmu i zarozumiałości, z szukania szczęścia w pojedynkę i podążania za wszelką cenę drogami własnych ambicji (nie zawsze zdrowych). Rodzina to wyjątkowe miejsce do wzrastania w człowieczeństwie i świętości. Doskonale to rozumiał, i nadal rozumie, szatan, który z bezwzględną konsekwencją uderza w jedność wspólnot rodzinnych. Patrząc pozytywnie, Pan Jezus wybrał rodzinę jako miejsce wychowania i przygotowania siebie do podjęcie wyjątkowej misji. Przyjście Zbawiciela mogło się dokonać inaczej. Decyzja Boga jest inna: przychodzi na świat w Świętej Rodzinie z Nazaretu, aby wszystkie rodziny miały niedościgniony, ale realny wzorzec bycia wspólnotami wzajemnej miłości i nadziei. Niech to będzie owocem kończącego się dziś w diecezji Roku Jubileuszowego, który był czasem przypomnienia i umocnienia w tym, że nadzieja zawieść nie może”.

Poprzez kończący się Rok Jubileuszowy Pan sprawił, że popłynęła do nas rzeka łaski i błogosławieństwa, dając nam wszystkim nadzieję i pokój.

 

foto : Krzysztof Kicmal, tekst:ms

Wszystkie kategorie

Wydarzenia

Z życia Kościoła

Nasze Szkoły

Z regionu

Rozważania

Historia – wspomnienia

Wywiady – rozmowy

Słowo na niedzielę

Jeśli jesteś pełen pasji,
pragniesz tworzyć wartościowe treści
i chcesz stać się częścią wyjątkowego zespołu,
dołącz do „Gwiazdki Cieszyńskiej”!

Znajdź nas

Dołącz do nas i naszych przyjaciół
na mediach społecznościowych