W dniu 27 września br. w bialskim kościele pw. Opatrzności Bożej odbyła się Eucharystia w intencji pacjentów, pracowników, współpracowników i lekarzy Beskidzkiego Centrum Onkologii im. Jana Pawła II.
Mszę świętą koncelebrowaną sprawował ks. biskup Piotr Greger, a wraz z nim przy ołtarzu modlili się księża: Andrzej Mojżeszko – proboszcz parafii, Szczepan Kobielus- duszpasterz „Apostolstwa Chorych”naszej diecezji, Wojciech Olesiński – kapelan szpitala onkologicznego w Białej.
W dniu 27 września br. ks. biskup Piotr Greger wizytował kanonicznie parafię pw. Opatrzności Bożej ,dlatego też na Mszach świętych głosił słowo Boże dla parafian, a Mszę świętą w niedzielne południe odprawił w intencji Beskidzkiego Centrum Onkologii.
Zwracając się do wiernych ks. biskup Piotr nawiązał do czytanej niedzielnej Ewangelii (Mt 21, 28-32) i powiedział:
„Początek czytanego dziś fragmentu Ewangelii odbiega od utartego schematu, rozpoczyna się bowiem od pytania: Co myślicie? – tak rozpoczyna się przypowieść Pana Jezusa o dwóch synach. Pytanie zapraszające do refleksji, zmuszające do zastanowienia, które można odczytać także jako pozytywną prowokację do głębszego namysłu nad sensem przesłania. Tak postawione pytanie każe nam wysilić umysł, bo zaraz dowiemy się o jakiejś trudności, będzie nam zakomunikowany jakiś problem, pojawi się taki czy inny dylemat. Tymczasem pytanie wydaje się nieco dziwne, ponieważ opowiedziana przez Jezusa przypowieść o dwóch synach nie pozostawia żadnych wątpliwości, jest oczywista, jednoznaczna, zrozumiała. A zatem, jaki sens miało postawienie tego pytania? Czy jest ono czymkolwiek uzasadnione? Jest to zabieg pedagogiczny, który ma zmusić do samodzielnego myślenia, a opowiedziana przypowieść ma być jedynie lustrem, w którym możemy głębiej spojrzeć na siebie w kontekście oczywistej oceny zachowania dwóch synów. To jest przypowieść o nawróceniu (drugi syn opamiętał się i zmienił swoją pierwotną decyzję). Treść przypowieści znajduje swoje uzasadnieniu w prośbie, którą dziś wyśpiewaliśmy słowami psalmu responsoryjnego: wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie, na swoją miłość, która trwa od wieków. Nie pamiętaj mi grzechów i win mej młodości, lecz o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu ze względu na dobroć Twą, Panie. Pojęcie pokuty i nawrócenia nie są dziś ani modne ani popularne. Nigdy takimi nie były, ponieważ są to terminy, które nam się w pierwszej odsłonie kojarzą z koniecznością podjęcia duchowego wysiłku, na co nie zawsze mamy ochotę. Kiedy w człowieku pojawia się konieczność nawrócenia (ewangelicznego zachowania drugiego syna, który się opamiętał). Warunkiem koniecznym jest świadomość popełnionej przez siebie winy. Jeśli tego nie ma, to – owszem – proces pokuty i nawrócenia człowieka nie dotyczy; to jest problem grzeszników, niech oni się z tym męczą. Święty Jan Paweł II (lata 80.te dwudziestego wieku) przestrzegał nas – dziś wiemy, że to było prorocze – przed nową kategorią grzechu, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Wyjaśnić termin grzech strukturalny: jest grzech, ale nie ma grzesznika.
Na grzechu nic się nie kończy, o ile człowiek podejmie decyzję o wkroczeniu na drogę pokuty i nawrócenia, co zawsze się kończy oczekiwanym pojednaniem. W tym kontekście należy odczytać słowa Jezusa, które w dzisiejszej Ewangelii brzmią szokująco: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. W czym celnicy i grzesznicy są lepsi od nas? Otóż oni nie mogą udawać, że wszystko jest z nimi w porządku. Doskonale bowiem zdają sobie sprawę z tego, że stoją wobec alternatywy: albo dokonają w swoim życiu radykalnego zwrotu albo zło ostatecznie ich pogrąży. Stąd Ewangelia jest przede wszystkim szkołą silnej woli; bez niej wszelkie wędrowanie za Jezusem i Jego drogami okazuje się trudne, a nawet niemożliwe. Niektóre procesy nauczania ulegają dziś presji programów, za pomocą których usiłuje się doskonalić rozum – co nie jest rzeczą złą – ale zaniedbuje się jednocześnie rozwój woli człowieka. Ewangelia nie jest zainteresowana zasypywaniem człowieka nadmierną ilością wiadomości i doskonaleniem jego umysłu, lecz dba o dojrzałość woli, silnej i zawsze ukierunkowanej na dobro. A zatem: co myślicie? – słowo Boże dzisiejszej liturgii tchnie jednak nadzieją, czego nie powinniśmy stracić z pola widzenia. Pan Bóg nie jest zainteresowany śmiercią grzesznika i na tym Mu nie zależy. Boże miłosierdzie – jak dziś przekonuje prorok Ezechiel – w jednym momencie może zapomnieć całą grzeszną przeszłość człowieka: jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. Prorok jest przedziwny w dialogu ze swoim ludem: rozmawia, słucha uważnie, daje odpowiedź. Dziś słyszy zarzut ludzi wybranego i umiłowanego przez siebie narodu. Mówicie – powiada – że sposób postępowania Pana nie jest słuszny. To wy – stwierdza kategorycznie – jesteście powodem sytuacji grzesznych, trudnych, wiodących do śmierci. Natomiast Bóg jest bogaty w miłosierdzie; przebacza, a dzięki temu najpełniej objawia swoją wszechmoc. To On nieustannie daje człowiekowi szansę zaczynania ciągle od nowa. Ważne jest, abyśmy na wszystkich odcinkach naszego życia stawali się coraz bardziej ludźmi sumienia, ludźmi o jednej, czytelnej twarzy. To jest zasadniczy rys prawdziwego ucznia i gorliwego świadka Chrystusa. To trudne zadanie, ale nie jest ono niemożliwe. Warto, naprawdę warto o siebie zawalczyć, także o swoją szczęśliwą wieczność.
Msza święta za całe środowisko Beskidzkiego Centrum Onkologii im. Jana Pawła II w Bielsku-Białej sprawowane są dzięki doktorowi Rafałowi Muchackiemu, który dba, aby każdego roku w ostatnią niedzielę września była sprawowana Eucharystia w tej intencji. Data nie jest przypadkowa, ponieważ we wrześnie 1910 roku ks. biskup Anatol Nowak z Krakowa poświęcił budynek szpitala w Białej, i na okoliczność setnej rocznicy wydarzenia, zrodziła się myśl (także z udziałem śp. księdza prałata Jana Sopickiego) sprawowania liturgii.
foto: ks. Robert Kasprowski, tekst:ms


