Panie Boże,
dziękuję Ci za tydzień, który właśnie mija. Za wszystko, co przyniósł – za chwile dobre, które chciałoby się zatrzymać na dłużej, i za te trudniejsze, których sens być może zrozumiem dopiero kiedyś. Dziękuję za ludzi spotkanych po drodze, za rozmowy, uśmiechy, gesty życzliwości. Za spokojne powroty do domu. Za zwyczajne dni, w których pozornie nie wydarzyło się nic wielkiego, a przecież samo życie było darem.
Dziękuję także za to, czego nie zauważyłam. Za dobro, które wydarzyło się gdzieś obok mnie. Za niebezpieczeństwa, które mnie ominęły. Za czyjąś modlitwę, o której nie wiem. Za siłę, która przyszła wtedy, kiedy myślałam, że już jej nie mam.
A teraz powierzam Ci, Boże, nowy tydzień.
Nie wiem, co przyniesie. Nie znam rozmów, które mnie czekają, wiadomości, które przeczytam, ludzi, których spotkam. Nie wiem, które plany się spełnią, a które trzeba będzie odłożyć. Ty wiesz.
Dlatego proszę – idź przede mną.
Bądź w moich decyzjach, słowach i spotkaniach. Daj mi mądrość tam, gdzie będę musiała wybierać, cierpliwość tam, gdzie nie wszystko pójdzie po mojej myśli, i odwagę tam, gdzie pojawi się lęk.
Chroń tych, których kocham. Prowadź tych, którzy będą w drodze. Pociesz tych, którzy rozpoczną ten tydzień ze smutkiem, chorobą, samotnością albo troską o jutro.
A nam wszystkim daj trochę więcej dobra. Takiego prostego: dobre słowo zamiast osądu, wyciągniętą rękę zamiast obojętności, czas dla drugiego człowieka zamiast wiecznego pośpiechu.
Nie proszę Cię, Boże, o tydzień bez problemów.
Proszę o tydzień, w którym cokolwiek się wydarzy, nie zgubimy Ciebie, siebie i drugiego człowieka.
I kiedy za siedem dni znów spojrzymy za siebie, pozwól nam powiedzieć z wdzięcznością:
to był dobry tydzień. Byłeś w nim z nami.
Amen.


