W Dzień Zaduszny w żywieckiej konkatedrze pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny ks. biskup Roman Pindel przewodniczył Mszy św. i modlił się za osoby pochowane w kryptach oraz dawnym cmentarzu przykościelnym.
Na początku liturgii proboszcz konkatedralnej parafii ks. Grzegorz Gruszecki przypomniał, że żywiecka fara była przez stulecia głównym miejscem pochówku mieszkańców miasta. Zmarłych grzebano zarówno w podziemiach świątyni, jak i na terenie wokół niej. Liczba udokumentowanych pochówków przekracza 200. Wśród spoczywających w kościele są przedstawiciele rodu Komorowskich herbu Korczak, właścicieli dóbr żywieckich w latach 1467–1624 i dobrodziejów świątyni. Ks. proboszcz Grzegorz wymienił m. in. Piotra Komorowskiego, jego synów Jana i Aleksandra oraz kolejnych przedstawicieli rodu, a także zapisy z księgi zmarłych z lat 1692–1721, obejmującej 114 pochówków parafian i mieszczan żywieckich. Wśród osób związanych z historią miasta, których groby znajdują się w konkatedrze, są również przedstawiciele rodziny Habsburgów, właścicieli żywieckich dóbr w latach 1838–1939, w tym arcyksiążę Karol Stefan z żoną Marią Teresą i wnukami. Spoczywa tam także Andrzej Komoniecki, burmistrz, wójt i kronikarz Żywca, autor dzieła opisującego dzieje miasta.
Zwracając się do wiernych ks. biskup Roman powiedział:
„Na nasze różne troski Jezus mówi: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie”. Jednak jaką trwogę ma na myśli mówiąc: „Niech się nie trwoży serce wasze”. Lękiem wobec śmierci zajmuje się psycholog przychodząc do pacjenta w ostatnim stadium choroby. Trwoga zasadnicza człowieka dotyczy tego, co będzie po śmierci. Człowiek wierzący w Boga czekającego jak Ojciec najlepszy i przebaczającego każdy grzech, nie powinien się lękać. Kto jednak latami uciekał od myśli o śmierci, gdy usłyszy dramatyczną diagnozę, może się załamać. Jezus wie, co kryje się w człowieku . Wie, że słuchają Go wierzący Żydzi, dlatego jego pytanie jest retoryczne: „Wierzycie w Boga?” Wierzą, więc wzywa: „I we Mnie wierzcie”. Tę wiarę Bóg objawiał narodowi wybranemu od Abrahama stopniowo, także o życiu po śmierci. Tą wiarę Jezus zakładał, gdy pytał: „Wierzycie w Boga?” Zaraz też wzywał: „I we Mnie wierzcie”, aby słuchali i przyjmowali z wiarą słowa, jako dopełnią treści wiary Izraela. Jezus zaś rozwinie naukę o życiu po śmierci w sposób bliski każdemu, kto ma dom i dobrego ojca. Jezus mówi wpierw: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział”. W ten sposób podkreśla w ten sposób, że naprawdę jest wiele mieszkań. Gdy mówi, że w domu Ojca jest wiele mieszkań, to chce powiedzieć, że Ojciec ma wielkie serce i pragnie mieć możliwie wszystkich u Siebie na zawsze. Tak o wspaniałym Ojcu mówi Jezus, Człowiek i Syn Boży zarazem. Nikt inny nie wie więcej o Ojcu niż Syn Boży. Tymczasem Jego słuchacze tylko z trudem mogli przeczuwać, że słuchają Jezusa, w którym jest Bóg. Nie marzyli nawet o tym, że Bóg może posłać na świat swego Syna dla zbawienia świata w Ciele z Kobiety o imieniu Maryja. Jezus objawia słuchaczom niezwykły charakter domu Ojca, ale także swój udział w przygotowaniu miejsc wielu. Mówi: „Idę przecież przygotować wam miejsce”. Dom Ojca nadaje charakter relacji z tymi, którzy przyjdą. Jezus zaś przygotuje miejsce, które nie jest jeszcze gotowe. Dlatego mówi o odejściu z tego świata, aby już po przygotowaniu miejsca i po powtórnym przyjściu na ziemię zabrać ze sobą tych, którzy w Niego wierzą. Prorocy zapowiadali jedno przyjście Mesjasza dla wprowadzenia panowania Boga. Jezus ujawnia, że po swoim przyjściu na świat w ludzkim Ciele odejdzie, aby przygotować miejsce w domu Ojca, ale wróci. Mówi: „gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przybędę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem”. Gdy wszystko dotąd wydaje się zrozumiałe, Jezus pyta: „Znacie drogę, dokąd Ja idę?” Nieoczekiwanie Tomasz mówi: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?” Przecież Jezus zapewniał, że w domu Ojca jest wiele mieszkań, że idzie je przygotować, i że nawet przyjdzie i zabierze ich do siebie. Czy nie zrozumieli co znaczy, że „zabierze ich do siebie”, czy gdzie „On jest”? Odpowiedź Jezusa zawiera dwa zdania: twierdzące i wykluczające. Pierwsze ujawnia myślenie semickie i brzmi: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem”. Można je tak uwyraźnić: „Ja jestem tą Jedyną Drogą, tą Jedyną Prawdą, tym Jedynym Życiem”. Zaś treść tego zdania oddana według myślenia greckiego brzmi: „Ja jestem jedyną Drogą prawdziwą dającą Życie”. Jezus jest Drogą, którą się idzie, ale bardziej sposobem życia, w które się wchodzi przyjmując prawdę, aby uczestniczyć w Życiu, którym jest Jezus, Syn Boży, Zbawiciel. Drugie zdanie nawiązuje do słów o domu Ojca i brzmi: „Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”. Tylko Jezus umożliwia objęcie tego miejsca w domu Ojca, nikt ani nic innego. Dlatego też, jeżeli już dzięki nauczaniu Jezusa poznaliśmy Ojca Jego i Ojca naszego, nie szukajmy innego Zbawiciela, który nam umożliwił dostęp do domu Ojca. Jeżeli już żyjemy życiem wiary w Syna Bożego i sami mamy nadzieję na życie z Bogiem na zawsze, dziś, w Dniu Wszystkich Wiernych Zmarłych, pomyślmy o tych zmarłych, którzy szczególnie potrzebują naszej pomocy, czy to ze względu na pokrewieństwo z nami czy dlatego, że może nikt z ich bliskich może o nich nie pamiętać. Pamiętajmy w tych dniach o tym, że jednym z uczynków miłosierdzia jest: „modlić się za żywych i umarłych”.
Po Mszy św. odbyło się nabożeństwo za zmarłych. Ks. biskup Roman Pindel wraz asystą liturgiczną, zatrzymywali się w kolejnych miejscach konkatedry, modląc się za zmarłych biskupów, kapłanów, rodziców i przodków, krewnych, dobrodziejów kościoła oraz wszystkich wiernych zmarłych. W modlitwie uczestniczyła Asysta Żywiecka, a śpiewy prowadził chór parafialny „Źródło”.
Krypta Rodziny Habsburgów znajduje się we wzniesionej w 1929 roku neorenesansowej kaplicy grobowej rodziny Habsburgów, zaprojektowanej przez architekta Franciszka Mączyńskiego z Krakowa. Pochowani są tutaj: Maria Krystyna Habsburg-Lotaryńska (1923-2012), Karol Stefan Habsburg-Lotaryński (1860-1933) i Maria Teresa Habsburg-Toskańska (1862-1933) – dziadkowie Marii Krystyny oraz jej brat Olbruś (1926-28). Władze Żywca długo i bezskutecznie zabiegały o sprowadzenie prochów ostatnich przedwojennych właścicieli dóbr żywieckich ze Szwecji. Ostatecznie do Żywca sprowadzono ziemię z grobów żywieckich Habsburgów pochowanych w Szwecji. Żywieccy Habsburgowie są Polakami. Rodzina jest blisko spokrewniona z dynastią habsbursko- lotaryńską, w tym z cesarzem Austrii Franciszkiem Józefem I. Mają wspólnego przodka cesarza Leopolda II. W marcu 1993 r. księżna Maria Krystyna ponownie otrzymała paszport Rzeczypospolitej Polskiej. Wróciła do Żywca we wrześniu 2001 r. Zamieszkała w dawnej posiadłości Habsburgów, w niewielkim mieszkaniu. Zmarła 2 października 2012 r. w wieku 88 lat.
Foto: Parafia Żywiec/ Krzysztof Kicmal, Mateusz Cendry
tekst:ms


