W dniu 6 września br. już od 121-lat, katolicy z Czeskiego i Polskiego Cieszyna spotkali, by uczcić św. Melchiora Grodzieckiego. Pierwsza procesja ulicami jeszcze nie podzielonego miasta odbyła się 1905 roku, tuż po beatyfikacji Męczenników Koszyckich przez papieża Piusz X. Współczesne, transgraniczne obchody łączące wiernych z polskiej i czeskiej strony Olzy stanowią bezpośrednią kontynuacją tego historycznego wydarzenia.
Tegoroczne uroczystości odbyły się w cieszyńskiej świątyni Marii Magdaleny, od odmówienia koronki do Miłosierdzia Bożego, litanii do św. Melchiora oraz przypomnieniem życiorysu świętego. Z cieszyńskiej świątyni wyruszyła procesja z relikwiami świętego na czele z ks. biskupami naszej diecezji: Romanem Pindlem i Piotrem Gregerem, by spotkać na granicznym moście „Przyjaźni” z wiernymi z czeskiego Cieszyna na czele ks. biskupem ostrawsko -opawskim Martinem Dawidem. Połączone grupy wiernych wspólnie udali się na Eucharystię do kościoła św. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Czeskim Cieszynie.
W uroczystej Eucharystii przewodniczył ks. Martin Dawid, a wraz z nim modlili się ks. biskupi: Roman Pindel i Piotr Greger. Wspólnie przy ołtarzu modlili się księżą: Jacek Gracz- proboszcz parafii św. Marii Magdaleny, Jan Svoboda- proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa z czeskiego Cieszyna. W liturgii modlili się również księża z rożnych zakątków naszej diecezji bielsko-żywieckiej i opawsko- morawskiej.
Homilię wygłosił ks. biskup Roman Pindel, który nawiązując do czytanej w tym dniu Ewangelii ( Mt 18, 15- 20) powiedział:
„ Zacznijmy od niezwykle klarownej sytuacji, o której Jezus mówi na początku: „Jeśli twój brat zgrzeszy przeciwko tobie. Chodzi o zło, które mnie osobiście dotyka, a jego sprawcą jest ktoś bliski, niekoniecznie rodzony brat. W takiej sytuacji wielu ludzi milczy, ale w swoim sercu chowa urazę do sprawcy. W ten sposób poszkodowany sam sobie szkodzi, bo zapamiętuje w swoim sercu krzywdę, która zatruwa relację z kimś bliskim. Krzywdzi też krzywdziciela, który nie ma okazji dowiedzieć się o krytycznej reakcji przecież bliskiej mu osoby. Oczywiście, gorzej jest, jeśli skrzywdzony opowiada dookoła albo w sposób dyskretny o krzywdzie, która go spotkała. To jest grzech obmowy, który polega na tym, że mówimy prawdę, ale nie temu, któremu by ona pomogła. Większym grzechem jest oszczerstwo, czyli rozpowszechnianie nieprawdziwych treści o innej osobie. Ktoś niewinny w opinii ludzkiej traci dobre imię, może stracić zaufanie czy przyjaciół i wszystkich, którzy uwierzą w oszczerstwo. Co więc czynić, gdy „brat zgrzeszy przeciwko tobie”? Jezus mówi: „Idź i upomnij go w cztery oczy”. Upomnienie to nazwanie jakiegoś czynu po imieniu wobec osoby, która dopuściła się zła. Może ono brzmieć: „Skłamałeś” czy: „Nie powiedziałeś całej prawdy”, albo: „Kłamliwie i publicznie przypisujesz czyny temu, który ich nie popełnił”. Kluczowe w upomnieniu brata jest uczynienie tego „w cztery oczy”, a więc bez świadków, dyskretnie, w zaufaniu, jak powinni to czynić przyjaciele. Nie należy od razu brać innych osób, a zwłaszcza tych, którzy mogliby źle wykorzystać swój udział w upominaniu. Nie chciałby upominany także, by były przy tym obecne bliskie mu osoby, jak żona czy syn. Taki sposób upominania sprawia, że winny znajduje się w sytuacji najbardziej bezpiecznej dla siebie, w której będzie mu najłatwiej uznać swoją winę. Tylko on sam usłyszy upomnienie, ale też tylko upominający będzie świadkiem jego reakcji. To sprawia, że uznanie winy może być połączone z wdzięcznością i z ulgą za to, że trudna sprawa może się zakończyć w cztery oczy. Moi drodzy, czy trzeba dodawać, że ci, którzy zasadzili się i doprowadzili do śmierci Melchiora Grodzieckiego, nie poznali, albo zapomnieli o najważniejszych pouczeniach Ewangelii, a do nich należą zasady odnoszenia się do zła. Dalekie im było widzenie w katolickich duchownych braci w wierze w jednego Pana Jezusa, a tym bardziej ewangeliczna wolność sumienia, której osądzać nie ma prawa żaden człowiek. Jeżeli więc chcesz mówić indywidualnie czy w obecności wielu o grzechach innych, raczej stań w obronie tego, który zgrzeszył wobec ciebie, aby wpierw w cztery oczy powiedzieć mu: „Bracie mój, zgrzeszyłeś, ale chcę abyś pozostał mi bratem, przez uznanie winy, wybaczenie i pojednanie”. Obyśmy wiele razy doświadczyli pozyskania brata, który się oddalił, zgrzeszył i powrócił”.
Na zakończenie uroczystości słowa do zebranych powiedzieli: ks. biskup Martin Dawid oraz proboszcz czeskiej parafii NSPJ ks. Jan Svoboda. Ks proboszcz Jan powiedział, że cieszyński męczennik łączy wiernych mieszkających po obu stronach Olzy i państwowej granicy, a coroczne spotkanie daje okazję do wzajemnego umacniania się i budowania wspólnoty na płaszczyźnie duchowej. Zwrócił również uwagę na naturalną dla mieszkańców pogranicza dwujęzyczność wspólnego spotkania, podczas którego bez trudności rozbrzmiewają zarówno język czeski, jak i polski.
Zwracając się do wiernych ks. biskup Martin David przypomniał, że tegoroczne spotkanie odbywa się w szczególnym roku, w którym diecezja ostrawsko- opawska obchodzi 30. rocznicę swojego powstania. Nawiązał również do niedawnego spotkania przedstawicieli trzech narodów na Trzycatku, wskazując na znaczenie takich wydarzeń dla budowania więzi i duchowej wspólnoty mieszkańców pogranicza. Ks. biskup Martin wyraził także radość z obecności licznych młodych ludzi. Nawiązał do niedawnego spotkania młodzieży w Ostrawie, którego tematem była odwaga. Jak powiedział, jest ona potrzebna każdemu człowiekowi, a szczególne świadectwo odwagi dał św. Melchior Grodziecki, który nie zawahał się przypieczętować swojej wiary męczeńską śmiercią. W uroczystościach uczestniczyli diakoni, klerycy, siostry zakonne przedstawiciele władz samorządowych,licznie zgromadzeni wierni w tym wierni w strojach ludowych z Czech i Polski, przedstawiciele Bractwa Kurkowego z Cieszyna, poczty sztandarowe.
Melchior Grodziecki urodził się w Cieszynie w 1584 r. Ukończył jezuickie kolegium w Wiedniu, a następnie wstąpił do jezuickiego nowicjatu w Brnie. W 1614 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Był duszpasterzem w Pradze i niedalekiej wsi Kopanina. Po wypędzeniu jezuitów z Czech w 1618 r. wyruszył na Węgry. Jednak po krótkim pobycie w Brnie znalazł się w 1619 r. w Homonnie, skąd w tym samym roku udał się do Koszyc jako kapelan wojskowy. Tam też, we wrześniu 1619 roku – wraz z dwoma innymi kapłanami, Chorwatem Markiem Kriżem i Węgrem Stefanem Pongraczem – dostał się w ręce żołnierzy Betlena Gabora, księcia Siedmiogrodu. Po okrutnych torturach, połączonych z próbami nakłonienia do rezygnacji z wiary katolickiej, wszyscy trzej kapłani zostali zamordowani, a ich zwłoki zbezczeszczono. W styczniu 1905 r. papież Pius X ogłosił beatyfikację trzech Męczenników Koszyckich, a w lipcu 1995 r. w Koszycach Jan Paweł II dokonał ich kanonizacji. W 1905r. ulicami Cieszyna, który stanowił wówczas jedną parafię rozdzieloną Olzą, wyruszyła po raz pierwszy pielgrzymka ku czci wówczas jeszcze błogosławionego Melchiora Grodzieckiego jako kulminacja uroczystości dziękczynnej za wyniesienie cieszyńskiego kapłana na ołtarze.
tekst i foto; ms


