Wojna jest nie tylko tragedią narodów…

utworzone przez | wrz 3, 2026 | Wydarzenia

Wojna jest nie tylko tragedią narodów. Jest także straszliwą próbą ludzkiego sumienia. Kiedy o niej myślę, zastanawiam się nad tym, co musi wydarzyć się z człowiekiem, aby rzeczy niegdyś niewyobrażalne zaczął uważać za dopuszczalne? I kim ja, stałbym się w obliczu zła?

Dziś wiem, co jest dla mnie ważne. Wiem, czego nie zrobiłabym drugiemu człowiekowi. Znam swoje granice, mam swoje zasady… tylko, że… mam też dach nad głową, jedzenie, obok siebie ludzi których kocham… Wieczorem zamykam drzwi i idąc spać wierzę, że rano świat nadal będzie taki sam…, że prawo coś znaczy… że jestem bezpieczna.

Kim byłabym podczas wojny…? Chciałabym myśleć o sobie, że pozostałabym dobrym człowiekiem.

Że gdyby przyszła chwila próby, stanęłabym po właściwej stronie. Że pomogłabym słabszemu. Że nie wydałabym niewinnego człowieka na śmierć. Że podzieliłabym się ostatnim kawałkiem chleba. Że powiedziałabym „nie”, nawet gdyby wszyscy wokół mówili „tak”. Że zachowałabym się przyzwoicie.

Ale nikt z nas nie wie, kim staje się wtedy, kiedy naprawdę się boi. Kiedy jest głodny. Kiedy traci…

Nigdy nie byłam głodna przez wiele dni. Nie patrzyłam na strach własnego dziecka, wiedząc, że nie potrafię go ochronić. Nikt nie przystawił mi broni do głowy. Nie mordował na moich oczach, najbliższych mi osób… Nie musiałam szukać swoich bliskich wśród ciał. Nikt nie zmuszał mnie biciem do zeznań. Nigdy nie stanęłam przed wyborem, w którym nie było dobra. Było tylko zło i jeszcze większe zło. Nikt nie kazał mi wybierać pomiędzy życiem obcego człowieka a bezpieczeństwem mojej rodziny.

Nie musiałam walczyć o miejsce bliżej pieca, o łyk wody, o buty po zmarłym. Nie musiałam patrzeć, jak ktoś zabija człowieka tylko dlatego, że mówi innym językiem.

Nie musiałam patrzeć, jak jednym ruchem ręki obcy człowiek rozdziela moją rodzinę. Nie musiałam patrzeć na komin krematorium ze świadomością, że być może właśnie tam obracają się w popiół ludzie, których kocham najbardziej…
Nie musiałam przeżywać chwili, gdy zabierają moje dziecko…

Nie musiałam patrzeć na to wszystko… i tego doświadczać.

Nie wiem, co zrobiłby ze mną taki strach. Nie wiem, co zostałoby z moich zasad po tygodniach głodu. Co zostałoby z odwagi, gdyby ktoś przyłożył broń do głowy mojego dziecka. Co zostałoby z moralności, gdyby ceną za nią było życie ludzi, których kocham najbardziej.

Chcielibyśmy wierzyć, że dobro i zło są bardzo łatwe do rozpoznania. Że źli ludzie są źli, a dobrzy pozostają dobrzy niezależnie od okoliczności. Tymczasem historia pokazuje coś znacznie trudniejszego. W człowieku mieści się jedno i drugie.

Czułość i okrucieństwo. Odwaga i tchórzostwo. Gotowość do poświęcenia i rozpaczliwa potrzeba ratowania siebie.

Wojna odbiera nam wygodne przekonanie, że zło zawsze ma twarz kogoś obcego, kogoś zupełnie innego niż my.

Nie zawsze ma.

Człowiek stworzył muzykę, która przetrwała wieki, dzieła sztuki, przed którymi do dziś stoimy w zachwycie, i medycynę zdolną ocalać życie wbrew wszelkim rokowaniom.

A potem stworzył Auschwitz.
Człowiek – drugiemu człowiekowi, odebrał imię i zastąpił je numerem.

W tej samej ludzkiej naturze mieści się zdolność do niewyobrażalnego piękna i niewyobrażalnego zła. Zdolność tworzenia tego, co przeżyje go swoim pięknem. I tego,
czego ludzkość będzie się po nim wstydzić przez pokolenia.

Wiem, kim byłabym wtedy?

Nie wiem.

Wiem jedynie, kim chciałabym być. Tym, kto nie odwróci wzroku… Samemu nie stanie się złem, z którym walczy.

Bo wojna nie tylko zabija ludzi. Ona próbuje zabić w ludziach człowieka.

W bezpiecznym świecie bardzo łatwo powiedzieć: „Ja podzieliłabym się chlebem. Ja stanęłabym w obronie drugiego. Ja zachowałabym człowieczeństwo”.

Ale ja nigdy nie byłam w Auschwitz.

Nigdy nie musiałam sprawdzać, ile człowieka zostaje w człowieku, kiedy ktoś systematycznie odbiera mu wszystko, co ludzkie.

Przy pełnym stole łatwo mówić o dzieleniu się ostatnim kawałkiem chleba. Mogę tylko mieć nadzieję, że gdyby życie kiedyś postawiło mnie – nie daj Boże – przed takich wyborem, strach nie okazałby się większy od sumienia.

Ale nigdy nie odważę się powiedzieć: „Ja na pewno zachowałabym się tak, jak trzeba”… choć dziś wydaje mi się, że znam siebie…

Taka myśl na dzisiaj.

Wszystkie kategorie

Wydarzenia

Z życia Kościoła

Nasze Szkoły

Z regionu

Rozważania

Historia – wspomnienia

Wywiady – rozmowy

Słowo na niedzielę

Jeśli jesteś pełen pasji,
pragniesz tworzyć wartościowe treści
i chcesz stać się częścią wyjątkowego zespołu,
dołącz do „Gwiazdki Cieszyńskiej”!

Znajdź nas

Dołącz do nas i naszych przyjaciół
na mediach społecznościowych