Uroczystości deportacji pierwszych Polaków do niemieckiego obozu w Auschwitz w dniu 14 czerwca br. odbyły się przy bloku nr.11 oddaniem hołdu ofiarom, składając kwiaty i znicze przed Ścianą Śmierci. Było to miejsce egzekucji wielu tysięcy więźniów, przede wszystkim Polaków zamordowanych przez niemieckiego okupanta.
Uroczystą Eucharystię sprawował ks. biskup Roman Pindel w Centrum św. Maksymiliana w Harmężach wraz o. Arkadiuszem Bąkiem OFMConv i księżmi z dekanatu oświęcimskiego na czele z jej dziekanem ks. Mariuszem Kiszczakiem oraz ks. Piotrem Hoffmannem-dyrektorem Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego naszej diecezji bielsko- żywieckiej.
Homilię wygłosił ks. biskup Roman, który zwracając się do licznie zgromadzonych powiedział:
„Pomyślmy o tym, że gdyby powstawał film o pierwszym transporcie więźniów do KL Auschwitz, jaki napis można byłoby umieścić na lokomotywie czy boku tego pociągu? Gdy przegląda się życiorysy przeważnie młodych ludzi, wiezionych z Tarnowa do KL Auschwitz wydaje się, że ten napis mógłby brzmieć: „Przerwana misja”. Przecież w tej grupie mężczyzn z różnych miejscowości południa Polski są niemal wyłącznie ci, których powstrzymano od dalszego działania, a które było ich misją, której oni się poświęcili. Wieziono w tym pociągu ludzi, którzy podjęli pierwsze próby oporu wobec okupanta. Schwytano ich, gdy usiłowali przedostać się na tereny Słowacji czy Węgier albo gdy pomagali innym w przekroczeniu granicy. Nieraz wpadali przy pierwszych akcjach dywersji czy nawet przy pierwszych próbach tworzenia ruchu oporu. Byli pełni zapału i przekonani do tego, co robią. Zamierzali misję, która musi się udać i będzie trwać. Przerwana misja to także los dziewięciu salezjanów, których aresztowano w momencie, gdy wypełniali swoją posługę religijną wobec parafian, którzy zamieszkiwali Krakowskie Dębniki. Do ostatniej chwili przed aresztowaniem odprawiali Msze, spowiadali, gromadzili młodych ludzi, którzy przybywali do parafii, spotykali się z młodzieżą, która szukała u nich zrozumienia swojej sytuacji i perspektyw sensownego działania w nowej sytuacji, dodawali im otuchy, wskazywali, co można czynić. Ponieważ mieli ogromny wpływ ma młodzież, zwłaszcza na krakowskich Dębnikach, zostali aresztowani. Zostali oderwani w jednym momencie od swej religijnej misji. Większość z dziewięciu salezjanów, których niedawno ogłoszono błogosławionymi, aresztowano 23 maja 1941 roku. Jeden z nich wracał od sióstr, gdzie spowiadał, inny niemal w czasie spowiedzi w konfesjonale, jeszcze inny, gdy usiłował zająć miejsce starszego współbrata. W parafii św. Stanisława Kostki na Dębnikach pozostał tylko stary proboszcz oraz inspektor prowincji. Parafia pozbawiona została tych, którzy by mogli wpływać na wiarę i patriotyzm zwłaszcza ludzi młodych. Poza jednym z dziewięciu, wywieziono ich do obozu KL Auschwitz, gdzie zostali zamordowani, Pierwszy z nich, proboszcz Jan Świerc, już nazajutrz po przybyciu do obozu. Drugi, Ignacy Antonowicz, profesor teologii, zginął w ciągu miesiąca od przekroczenia bramy obozowej. Trzeci, Ignacy Dobiasz, duszpasterz parafii i spowiednik, zmarł na skutek okrutnego znęcania się nad nim przy pracy także po miesiącu. Czwarty, Karol Golda, najmłodszy z nich, został zamordowany w piątym miesiącu pobytu w obozie. Piątego, Franciszka Harazima zadręczono na słynnym żwirowisku następnego dnia od przybycia do obozu. Szósty, Ludwik Mroczek, aresztowany zaraz po zakończeniu Mszy, poniósł śmierć w siódmym miesiącu pobytu w Auschwitz. Siódmy, Włodzimierz Szembek, poniósł śmierć po miesiącu cierpień i udręk obozowych. Ósmy, Kazimierz Wojciechowski, zginął następnego dnia po przybyciu. Ostatni, Franciszek Miśka, po ciężkich torturach w Inowrocławiu 30 października 1941 roku został przewieziony do Dachau, gdzie poddany ciężkiej pracy i nieludzkim warunkom przeżył 7 miesięcy. Wszyscy oni musieli zwracać na siebie uwagę przez zaangażowanie oraz wpływ, jaki mieli, zwłaszcza na ludzi młodych. Nie zważali na przeciwności ani warunki, ale na wypełnienie misji, z której zostali brutalnie i celowo wyrwani. Nie załamały ich warunki, w jakich się znaleźli w krótkim czasie pobytu w obozie, ginęli zaś najczęściej śmiercią zadaną ze szczególnym okrucieństwem. Dlatego też zostali ogłoszeni błogosławionymi, zginęli bowiem z motywu nienawiści do wiary, którą wyznawali, głosili oraz umacniali u tych, których prowadzili. Przerwanie misji miało miejsce w Krakowie także po drugiej stronie Wisły, w klasztorze augustiańskim na Kazimierzu, kiedy okupant niemiecki aresztował wybranych siedmiu zakonników, z których trzech zamordowano w KL Auschwitz a jednego w Dachau. Kiedy ich zabrakło po zakończeniu II wojny światowej, pozostali zakonnicy w Krakowie okazali się słabi wobec intryg ze strony służby bezpieczeństwa i działania o. Bonifacego Woźnego. Doszło do tego, że jedynym rozwiązaniem dla ocalenia Kościoła krakowskiego okazało się rozwiązanie zakonu. Zabrakło czterech w tym momencie niezastąpionych. Oto oni:
O. Wilhem Gaczek, prowincjał augustianów w Polsce, został aresztowany 19 września 1941 roku, przetrzymywany w areszcie 45 dni. Przewieziony do Auschwitz, gdzie zmarł z wycieńczenia po 14 dniach pobytu w obozie. O. Krzysztof Olszewski, przeor krakowskiego klasztoru, został aresztowany 10 sierpnia 1941 roku, w areszcie w Gestapo spędził 86 dni, po czym 3 listopada został przewieziony do KL Auschwitz, skąd w styczniu 1942 wywieziony do Krakowa na przesłuchania, następnie do Berlina i KL Dachau, gdzie zmarł z wycieńczenia 10 września 1942r. Ci oczekują na ogłoszenie ich błogosławionymi. O. Edmund Wilucki, został aresztowany 3 września 1941r, po przesłuchaniach i torturach, które trwały 37 dni, przewieziony do obozu Auschwitz, gdzie zmarł po 39 dniach od przybycia. Br. Kazimierz Lipka, został aresztowany 19 września 1941r, po czym poddano go brutalnemu śledztwu przez 45 dni. Do obozu Auschwitz przewieziony 14 października, gdzie przeżył 39 dni.
Przerwana misja czterech zakonników spowodowała przerwanie działalności całej prowincji augustianów w Polsce. Polecajmy w modlitwie tych których dziś wspominamy i tych wszystkich, których misja została przerwana z powodu ich działalności patriotycznej czy religijnej. Niech przykład będzie zachętą dla nowych, którzy odkrywają i podejmują misję”.
W podziemiach klasztoru można było zwiedzić wystawę prac autorstwa byłego więźnia pierwszego transportu nr 423 Mariana Kołodzieja „Klisze pamięci. Labirynty”. List do uczestników obchodów wystosował prezydent Karol Nawrocki, a głos zabrała także minister kultury Marta Cienkowska. Przypomniała, że pamięć o ofiarach Auschwitz jest nie tylko obowiązkiem wobec przeszłości, ale również przestrogą dla współczesnych społeczeństw.
Podczas uroczystej Eucharystii modlili się przedstawiciele Kancelarii Prezydenta RP, władz państwowych i samorządowych, dyrekcji Muzeum, korpusu dyplomatycznego, rożnych organizacji, a także młodzież z powiatu tomaszowskiego. W Eucharystii uczestniczyło jeszcze żyjących13 więźniów ocalałych z Auschwitz.
Czternastego czerwca 1940 roku z Tarnowa do KL Auschwitz deportowano pierwszy transport 728 polskich więźniów politycznych. Data ta uznawana jest za początek funkcjonowania niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz. Uczestnicy uroczystości złożyli kwiaty pod tablicą upamiętniającą pierwszy transport Polaków do Auschwitz. Tablica znajduje się na budynku zajmowanym obecnie przez Małopolską Uczelnię Państwową im. rotmistrza Witolda Pileckiego. To właśnie w jego podziemiach Niemcy umieścili 14 czerwca 1940 roku 728 deportowanych z Tarnowa Polaków, ponieważ obóz nie był jeszcze przygotowany na ich przyjęcie.
Foto: Robert Karp,tekst:ms


