Pod takim hasłem „Formacja uczniów- misjonarzy w duchowej szkole Maryi” odbyło się w dniu 23 października br. ostatnie w tym roku czuwanie modlitewne Róż Różańcowych w sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Bielsku- Białej – Hałcnowie.
Program czuwania Róż Różańcowych rozpoczął się od Drogi Krzyżowej wokół sanktuarium, po której odmówiono Różaniec,a po którym przedstawiano Pani Hałcnowskiej prośby i podziękowania. Czuwanie zakończyła uroczysta Eucharystia pod przewodnictwem ks. biskupa Romana Pindla. który w wygłoszonej homilii powiedział:
„ Moi drodzy Pielgrzymi i czciciele Matki Bożej Hałcnowskiej, przybywacie do tego miejsca dla umocnienia Waszej wiary, pogłębienia miłości i umocnienia jedności z Jezusem i Jego Kościołem. To On pragnie Waszego zaangażowania w Jego misję zbawienia współczesnego człowieka. On pragnie, abyście też stali się uczniami i misjonarzami w tym stanie i w tym miejscu, w którym jesteście i którego nie musicie opuszczać. Przybywamy do Pani Hałcnowskiej, u której w tym roku czuwania odbywają się pod hasłem: „Formacja uczniów-misjonarzy w duchowej szkole Maryi”. Ze względu na Was, moi Drodzy, którzy gorliwie i wiernie modlicie się na Różańcu, podejmujemy dziś temat „Modlitwa różańcowa w formacji uczniów-misjonarzy”. Usłyszeliśmy dziś piękną zachętę św. Pawła z Listu do chrześcijan w Efezie, gdzie ewangelię głosił Apostoł ze znanym mu małżeństwem, Akwilą i Pryscyllą. Także nas prosi Apostoł: „postępujcie w sposób godny powołania, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości”. W jaki sposób możemy odkryć i przyjąć to powołanie? W jaki sposób można postępować w sposób godny powołania? Gdzie szukać wzorów pokory i cichości? Gdzie znajdować źródła tak potrzebnej cierpliwości? Wreszcie, jak żyć w małżeństwie, w zakonie czy innej wspólnocie, by ich członkowie znosili siebie nawzajem w miłości? Na te pytania jest jedna odpowiedź: Modlitwa różańcowa, która codziennie formuje ucznia-misjonarza! Innymi słowami na to pytanie odpowiada Jan Paweł II w liście apostolskim Rosarium Virginis Mariae z 16 października 2002 r. Pisze w nim: „Przez różaniec lud chrześcijański niejako wstępuje do szkoły Maryi, dając się wprowadzić w kontemplację piękna oblicza Chrystusa i w doświadczanie głębi Jego miłości”. Czyli kto chciałby codziennie być uczniem i misjonarzem, gdy bierze do ręki różaniec, wstępuje do sprawdzonej i dobrze zorganizowanej szkoły według kolejnych tajemnic życia Jezusa i Maryi. Taki program zapewnia codzienną możliwość „kontemplowania oblicza Chrystusa” i „doświadczania głębi Jego miłości”.
Głębokiej reformy tej szkoły Maryi dokonał Jan Paweł II pod koniec swego pontyfikatu, gdy do trzech znanych części modlitwy różańcowej, dodał czwartą, zawierającą tajemnice światła. To one najbardziej ukazują oblicze Chrystusa, bo wzięte z Ewangelii, przedstawiają wydarzenia z okresu Jego publicznej działalności, by rozważający je mógł doświadczyć tego, jak Jezus nas umiłował. W pierwszej z tajemnic Jezus przyjmuje chrzest w Jordanie, a Bóg z nieba zapewnia, że On jest Jego Synem umiłowanym, godnym, by Go słuchać. Tajemnica druga ukazuje Jezusa, który z miłości dokonuje znaku w Kanie, by mogli w Niego uwierzyć uczniowie. Trzecia tajemnica przypomina, że Jezus przez całe działanie i nauczanie odsłania miłosierne oblicze Ojca i zachęca do powracania do Niego. Troszcząc się o umocnienie wybranych uczniów na czas zgorszenia i próby w czasie męki Jezus przemienia się wobec nich, gdy rozważa się czwartą tajemnicę. Najbardziej mocny i trwały dowód miłości Jezus pozostawia ustanawiając Eucharystię, co rozważa się w czasie piątej tajemnicy. Powróćmy do słów Jana Pawła II o szkole Maryi, w której „poznaje się piękno oblicza Chrystusa i doświadcza się głębi Jego miłości”. Potrzebuje tego uczeń-misjonarz codziennie, by tak jak w szkole przystało, przerabiać kolejne lekcje o zbawieniu w Jezusie i o udziale w tym dziele Maryi Matki Odkupiciela. Bez tej codziennej modlitwy uczeń nie będzie miał regularnej porcji ewangelii do przyswojenia, a misjonarz może zapomnieć o wielkiej miłości Boga, który „tak umiłował świat, że Syna Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. O konieczności poznania miłości Boga przez ucznia-misjonarza pisze papież Franciszek w adhortacji Ewangelii gaudium te słowa: „Na mocy otrzymanego Chrztu, każdy członek Ludu Bożego stał się uczniem-misjonarzem (…) Każdy chrześcijanin jest misjonarzem w takiej mierze, w jakiej spotkał się z miłością Boga w Jezusie Chrystusie”. Różaniec staje się faktycznie narzędziem formacji i pomocą do duchowego wzrostu, jeżeli zmierza do kontemplacji miłości Boga i wciąż wyraża modlitwę o uproszenie miłości. Z miłości też ma wypływać modlitwa o przemianę osób, za które misjonarz się modli. Z miłością także powinien dawać świadectwo wiary każdy, który pragnie pozyskać innego dla Chrystusa. Wśród różnych postaci różańca jeden bywa nazywany misyjnym. Wyróżnia się tym, że każda z pięciu dziesiątek jest wykonana w innym kolorze. Nie po to, by dzieci przyciągał różnobarwnym kształtem. Każdy z kolorów oznacza jeden z kontynentów, ale wszystkie tworzą jeden różaniec. Jeżeli uczeń-misjonarz modli się na nim, może wzbudzać sobie intencję związaną z kontynentem, którego kolor oznacza aktualnie odmawiany dziesiątek, ale też przypominać o tym jak bardzo różnimy się między sobą. Z tego zaś winno rodzić się pragnienie i modlitwa o przekraczanie podziałów i o szukanie jedności w podzielonym społeczeństwie i świecie. Niech to nasze pielgrzymowanie i czuwanie przyniosą pragnienie, byśmy chcieli stawać się uczniami i misjonarzami. Dzisiejsza zaś modlitwa różańcowa niech będzie początkiem świadomego udziału w szkole Maryi, w której Ona daje nam przykład. Przecież nazywamy Ją Najdoskonalszą Uczennicą Pana. Niech nam także wyprasza gorliwość misjonarza „na miejscu”, w rodzinie i środowisku, a także nowe i bardzo potrzebne powołania misyjne”.
foto: ks. Piotr Bączek, tekst:ms


