Panie Boże,
przed nami kolejny weekend. Dwa dni, na które często czekamy cały tydzień, a które mijają szybciej, niż byśmy chcieli. Proszę Cię, niech tym razem nie chodzi tylko o to, żeby odpocząć od pracy. Pomóż nam odpocząć także od tego, co nosimy w głowie i w sercu.
Od spraw, których nie potrafimy rozwiązać. Od rozmów, które wciąż analizujemy. Od ludzi, którzy nas zranili. Od lęku o jutro i od pytań, na które ciągle nie mamy odpowiedzi.
Daj nam trochę ciszy. Takiej dobrej, w której człowiek nie czuje pustki, ale zaczyna słyszeć samego siebie. Naucz nas zauważać małe rzeczy: spokojny poranek, zapach kawy, czyjąś obecność, spacer, telefon od bliskiej osoby, zwyczajne „jak się masz?”.
Panie, pobłogosław tych, z którymi spędzimy te dni. Daj nam cierpliwość do siebie nawzajem. Pomóż odłożyć telefon, kiedy obok siedzi ktoś, kto potrzebuje naszej uwagi. Powstrzymaj słowa, których później moglibyśmy żałować, i podpowiedz te, które mogą komuś dodać siły.
Pamiętaj szczególnie o tych, dla których weekend nie oznacza odpoczynku. O pracujących, chorych, samotnych, czuwających przy kimś bliskim. O tych, którzy właśnie przeżywają trudny czas i próbują po prostu przetrwać kolejny dzień.
A nam wszystkim daj choć trochę światła. Nie idealnego weekendu. Po prostu dobrego.
Takiego, po którym w niedzielny wieczór będziemy mogli powiedzieć:
Dziękuję, Boże. Byłeś blisko. I tego mi było trzeba.
Amen


