Z okazji Święta Podwyższenia Krzyża Świętego odbyła się uroczysta Eucharystia na wzgórzu Trzech Lipek w Bielsku-Białej. Jest to już w tym miejscu, tradycyjnie sprawowana Msza św. w intencji mieszkańców oraz radnych Bielska-Białej, na które od 24 lat zaprasza wiernych parafia św. Stanisława BiM w Starym Bielsku.
Tak było też 14 września 2026 r. Na wypielęgnowanym wzgórzu, pod 40 metrowym krzyżem zgromadziła się liczna rzesza mieszkańców wraz z przedstawicielami instytucji społecznych i samorządowych Urzędu Miasta Bielska-Białej z zastępcą prezydenta miasta Adamem Ruśniakiem, aby uczestniczyć w modlitwie.
Zebranych przywitał organizator nabożeństwa i opiekun krzyża na Trzech Lipkach ks. Zygmunt Siemianowski – proboszcz parafii św. Stanisława BiM w Starym Bielsku. Podkreślił znaczenie tego miejsca w historii miasta i wskazał na intencje modlitewne m.in. prośby o dary Ducha Świętego, Boże błogosławieństwo i pomyślność dla mieszkańców miasta, jego władz samorządowych oraz instytucji społecznych, pamiętając również o zmarłych.
Eucharystii przewodniczył ks. Stanisław Kołata – proboszcz parafii św. Maksymiliana M. Kolbego w Bielsku-Białej Aleksandrowice, w koncelebrze z kapłanami z bielskich parafii.
Kazanie wygłosił ks. Marian Fres – emerytowany kapłan diecezji bielsko-żywieckiej, który rozpoczynając je przypomniał zebranym o licznych sanktuariach polskich poświęconych Krzyżowi Świętemu. Podkreślił, że najstarszym sanktuarium narodowym w Polsce jest sanktuarium Krzyża Świętego w Górach Świętokrzyskich
i przybliżył jego historię: – „Ponad dziesięć wieków temu u początku naszej państwowości w 1006 roku na szczycie wzgórza powstał klasztor, którym opiekowali się benedyktyni. Wkrótce na teren klasztoru trafiły niezwykle cenne relikwie Drzewa Krzyża Świętego, które do dziś są największym skarbem tej świątyni. Najstarszym więc sanktuarium na ziemiach polskich jest sanktuarium Krzyża Świętego, ponieważ z Krzyżem Jezusa nasz naród był związany od samego początku.”
I dalej kaznodzieja wymieniał różne polskie krzyże:
– „ Krzyż na Giewoncie, o którym mówił św. Jan Paweł II w Zakopanem w 1997 r., że „ten krzyż patrzy na całą Polskę, od Tatr aż do Bałtyku, i ten krzyż mówi całej Polsce: W górę serca!”
– „Czarny Krzyż” na Wawelu, z którego królowa Jadwiga usłyszała głos mówiący o chrystianizacji Litwy przez jej małżeństwo z Władysławem Jagiełłą.
– Krzyż, który w chwili śmierci podnosił ks. Ignacy Skorupka – moment ten stał się punktem zwrotnym w bitwie pod Ossowem w 1920 r.
– „Trzy Krzyże Gdańskie” – pomnik poległych stoczniowców, pierwszy
w powojennej Polsce monument wniesiony całkowicie ze środków społecznych.
– Dwa „Poznańskie Krzyże” – pomnik upamiętniający pierwszy zryw robotników powojennej Polsce.
– Czy też krzyż na Placu Zwycięstwa w Warszawie, gdzie w 1979 r. stanął dziewięciometrowy krzyż, pod którym papież – Polak wzywał Ducha Świętego, aby odnowił oblicze „tej ziemi”.
– I wreszcie ten jubileuszowy 40 metrowy, stalowy „Krzyż Trzeciego Tysiąclecia” przypominający pastorał Jana Pawła II, który stanął tu, na bielskim wzgórzu Trzech Lipek w 2001 r.
I można by tak wymieniać godzinami – bo czy ktoś chce czy nie – krzyże są wpisane w naszą ojczyznę, i nie da się nas Polaków, oraz naszej historii zrozumieć bez tych krzyży. – podkreślił duchowny.
W dalszej części kaznodzieja przybliżył wiernym historię ich obrony: – „Nasza historia to również długa historia obrony krzyża. Starsi pamiętają obronę krzyża w Nowej Hucie. Miało to być miasto bez Boga, ale ludzie w 1957 r. postawili tam krzyż, bo nie potrafili bez niego żyć. Niektórzy pamiętają strajki szkolne w obronie krzyży – w Miętnem czy we Włoszczowie. A wcześniej każdy zaborca zdawał sobie sprawę, że nasz naród jest silny krzyżem, dlatego też niszczenie naszego narodu rozpoczynał od niszczenia i usuwania krzyży z przestrzeni publicznej. Tak działali Niemcy i Sowieci, a także komuniści w powojennej Polsce. Wszyscy wiedzieli, że nie pokonają narodu, gdy ten trwa przy krzyżu Jezusa.”
Kaznodzieja przypomniał też krótko historię obchodzonego właśnie święta: – „Dzisiejsze święto Podwyższenia Krzyża Świętego ustanowiono na pamiątkę ponownego wywyższenia, czyli postawienia Krzyża w przepięknej świątyni Jerozolimskiej, nazwanej najpierw Bazyliką Męczenników, a następnie Bazyliką Krzyża Świętego. Wszystko to za sprawą św. Heleny, matki cesarza Konstantyna, która po długich staraniach w 320 roku odnalazła krzyż, na którym umarł Jezus, i na tym miejscu wzniesiono świątynię.
Ale w dniu dzisiejszym, kiedy myślimy o krzyżu, najważniejsze jest pytanie czym dla mnie osobiście jest krzyż Jezusa?” – Zapytał duchowny i kontynuował:
– „Czy jest dla mnie jedyną drogą do zbawienia? Czy też żyję w iluzji, że można się zbawić bez krzyża, w jakiś inny sposób? A przecież innego sposobu nie ma. Dzisiaj, w czasach, gdy niektórzy włodarze miast wydają nakazy zdejmowania krzyży z przestrzeni publicznej w imię tzw. neutralności światopoglądowej, to pytanie staje się jeszcze bardziej aktualne.
Bo nie istnieje coś takiego jak światopogląd neutralny. Człowiek zawsze dokonuje jakiegoś wyboru: albo zdejmie krzyż, albo go zawiesi – i w tym wyborze nie ma neutralności. Albo mamy ścianę, na której wisi krzyż, albo ścianę, z której krzyż został zdjęty. Żadna z tych opcji nie jest obojętna.”
Podsumowując swoją wypowiedź kapłan podkreślił: – „Świat bez krzyża byłby światem bez nadziei. Bez krzyża nikt z nas nie miałby szans na wieczne szczęście.
W dzisiejsze święto rozbudźmy w sobie na nowo miłość do krzyża. Brońmy go w naszym sercu i w przestrzeni, w której żyjemy. On niesie nam niekończącą się nadzieję: na zwycięstwo życia nad śmiercią, światła nad ciemnością, przebaczenia nad nienawiścią. Wszyscy jesteśmy zaproszeni do tego, aby odnieść tryumf z krzyżem Chrystusa. Amen.”
Uroczystość pod krzyżem na wzgórzu Trzech Lipek była okazją do przypomnienia wiernym o znaczeniu krzyża jako symbolu zbawienia i miłości Boga do ludzi.
Dziękując uczestnikom za obecność pod krzyżem na Trzech Lipkach ks. Zygmunt Siemianowski zaprosił już na przyszłoroczne jubileuszowe, spotkanie, a także podziękował wszystkim, którzy pomogli zorganizować obecne.
Tekst i fotografie: Urszula i Andrzej Omylińscy


