Zmartwychwstanie

utworzone przez | mar 29, 2026 | Wydarzenia

Zbliżają się święta.

Ktoś przyjedzie z daleka. Ktoś zadzwoni z życzeniami.

W kuchni zapachnie pieczonym mazurkiem, na stole pojawią się potrawy, które pamiętamy z dzieciństwa.

Ale będą też tacy, którzy przejdą przez ten czas bez wielkich emocji. Bez potrzeby nadawania mu znaczenia. Kilka dni wyrwanych z kalendarza. Tyle.

Tacy, którzy już w nic nie wierzą.

Tacy, którzy noszą w sobie żal.

…bo są w człowieku takie miejsca kochani, gdzie święta nie dochodzą.

Gdzie nie ma nastroju.

Gdzie zamiast „alleluja” jest zmęczenie.

Albo pustka po kimś.

Dlatego nie będę mówić, że trzeba wierzyć bardziej.

Że trzeba się postarać.

Że trzeba zaufać.

Bo kiedy życie naprawdę boli, bardzo łatwo zamknąć drzwi.

Nie tylko przed ludźmi.

Ale także przed Bogiem.

Chce ci tylko powiedzieć, że….

Zmartwychwstanie nie przychodzi tylko do tych, którzy wierzą…

którzy są idealni. Do tych, którzy mają wszystko pod kontrolą.

Ono przychodzi również – a może przede wszystkim – do tych, którym nic się już nie zgadza.

Do tych, którzy stracili grunt pod nogami.

Do tych, którzy nie wiedzą co dalej…

To właśnie tam zaczyna się Zmartwychwstanie.

W tej ciemności.

W miejscu, gdzie coś umarło.

Gdzie nadzieja została przybita do krzyża razem z Tym, w którym ją pokładano.

Tam, gdzie serce mówi: „to już koniec”,

a rozum nie potrafi znaleźć żadnego „dalej”.

Piotr nie zapomniał, jak bardzo potrafił się zaprzeć.

Tomasz nie wierzył w nic, czego nie mógł dotknąć…

co nie miało kształtu i ciężaru. Maria Magdalena płakała przy pustym grobie, przekonana, że straciła wszystko – nawet ciało Jezusa.

Tam nie było pięknych słów.

Nie było podniosłych gestów.

Było zmęczenie, zawód i cisza po czymś, co miało być wszystkim.

I właśnie w tę ciszę Ktoś wchodzi.

I szuka tych, którzy się pogubili. Którzy są zmęczeni, połamani, którzy nie mają już żadnej nadziei… 

Kochani… niezależnie od tego, czy ktoś wierzy, czy nie – każdy czegoś szuka.

Sensu.

Spokoju.

Bliskości.

Poczucia, że to wszystko ma znaczenie.

Że życie to nie tylko przypadek i trwanie z dnia na dzień.

Bo…

Tyle razy przeżywaliśmy Wielkanoc.

Tyle razy słyszeliśmy dzwony.

Tyle razy śpiewaliśmy „alleluja”.

Tyle razy stawaliśmy wobec tej samej prawdy: że życie zwycięża śmierć.

A potem wracaliśmy do domu.

Zdejmowaliśmy odświętne ubrania…

Siadaliśmy za stołem… i nic się nie zmieniało.

Nadal z tym samym ciężarem, uporem, czasami gniewem.

Z rozproszoną modlitwą.

Z wybiórczą miłością.

Z naszą wierną chwiejnością.

I mimo tylu lat, tylu prób, tylu powrotów – wciąż jesteśmy tacy sami.

Ale historia Wielkiej Nocy nie jest historią o tym, że wszystko nagle staje się łatwe.

To historia o tym, że nawet tam, gdzie wydaje się, że już nic nie ma – może pojawić się życie. I może pojawić się nadzieja. 

Zmartwychwstanie nie mówi: „wszystko będzie proste”.

Mówi: „jestem z Tobą. W twoim żalu, w twoim zmęczeniu, w twojej żałobie. W twoim cierpieniu. 

Kochani Zmartwychwstanie nie zaczyna się od wiary i przekonania. Zaczyna się od zdziwienia. Od pytania. Od tego jednego, niepokojącego: „a jeśli to prawda?”, „a jeśli życie jest większe niż to, co widzę? Niż to co czuję?”.

Bo my… lubimy widzieć. Lubimy mieć dowody, poczucie, że coś się wydarzyło naprawdę, że można to uchwycić, nazwać, opisać. A tymczasem największe rzeczy w życiu zaczynają się poza zasięgiem wzroku.

Tak jest z miłością. Tak jest z nadzieją. Tak jest z wiarą. I tak jest ze Zmartwychwstaniem.

Dlatego życzę Wam nie tyle odpowiedzi, ile odwagi, żeby jeszcze raz zapytać. I żeby w tej ciszy, którą w sobie nosimy, pojawiła się choć ledwie uchwytna myśl: a jeśli?

Wszystkie kategorie

Wydarzenia

Z życia Kościoła

Nasze Szkoły

Z regionu

Rozważania

Historia – wspomnienia

Wywiady – rozmowy

Słowo na niedzielę

Jeśli jesteś pełen pasji,
pragniesz tworzyć wartościowe treści
i chcesz stać się częścią wyjątkowego zespołu,
dołącz do „Gwiazdki Cieszyńskiej”!

Znajdź nas

Dołącz do nas i naszych przyjaciół
na mediach społecznościowych