Kalendarze wypełnione po brzegi. Spotkania, zadania, cele. I w tym przekonanie, że to wszystko jest tak strasznie ważne. A potem przychodzi chwila ciszy – czasem wymuszona przez chorobę, kryzys, stratę – i nagle okazuje się, że połowa tych „pilnych spraw” była po prostu hałasem. Niewiele znaczącym hałasem.
Człowiek orientuje się, że biegł przez to życie bardzo szybko… tylko nie do końca wiedział dokąd i po co?
Kochani, życie jest kruche. Naprawdę kruche. Można być młodym, silnym, pełnym planów – i nagle okazuje się, że wszystko trzeba przemyśleć od nowa.
Dlatego usiądź. Wyłącz powiadomienia. Zadaj sobie jedno uczciwe pytanie: po co to wszystko robisz? Dokąd biegniesz, za czym gnasz?
Póki nie jest za późno, trzeba się nauczyć mówić rzeczy ważne. Takie, jak „kocham”, „przepraszam”, „potrzebuję cię”. To słowa, które wiele kosztują, bo obnażają. Pokazują, że nie jesteśmy tacy samowystarczalni, jakbyśmy chcieli… ale potrzebne…
Nie odkładaj na później bycia przyzwoitym człowiekiem. Nie odkładaj czułości. Nie odkładaj odwagi, by coś zakończyć albo coś zacząć. Żebyś wieczorem mógł powiedzieć: byłem uczciwy wobec siebie i wobec ludzi.
Póki nie jest za późno
trzeba zdążyć z dobrocią.
Póki nie jest za późno, warto zrobić porządek z tym, co najbliżej. Zadzwonić do kogoś, z kim nie rozmawiasz od miesięcy. Nie po to, żeby wygrać dyskusję sprzed lat. Po to, żeby odzyskać człowieka. Powiedzieć „przepraszam”, nawet jeśli to trochę uwiera.
Szanuj swój czas, bo on jest najlepszym nauczycielem. Uczy cierpliwości – bo nie wszystko dzieje się od razu. Uczy pokory, bo nie cofnie się dla naszych żalów. Uczy wdzięczności, bo pokazuje, że chwile są niepowtarzalne.
A człowiek ma dziwną zdolność odkładania spraw najważniejszych na później. Byle rachunki zapłacone, byle grafik się zgadzał, byle nie wypaść gorzej od innych. A serce? Serce poczeka. Sumienie? Jakoś się uciszy. Relacje? Na to przyjdzie pora później.
Tylko, że życie to nie jest wersja robocza. Nie ma przycisku „zapisz i wróć za rok”. Każdy dzień jest ostateczny. Niepowtarzalny.
Póki nie jest za późno, trzeba się pojednać.
Z Bogiem, z ludźmi, z samym sobą…
Ktoś powie: „Jeszcze mam czas”. Może tak. A może nie.
Póki nie jest za późno, wróć. Jeśli trzeba – przeproś. Jeśli trzeba – wybacz. Jeśli trzeba – zacznij od nowa. I pamiętaj, że „od nowa” zaczyna się od decyzji.
Może dziś trzeba zadzwonić do kogoś, z kim nie rozmawiasz od miesięcy. Może trzeba uklęknąć pierwszy raz od dawna i powiedzieć: „Boże, pogubiłem się”. Może trzeba przestać udawać silnego.
Póki nie jest za późno.
Póki nie jest za późno, warto powiedzieć komuś, że jest ważny. Tak zwyczajnie. Bez okazji, bez świąt. Warto zadzwonić do rodziców, przytulić dziecko mocniej niż zwykle, zapytać przyjaciela, czy naprawdę wszystko u niego w porządku. Warto też spojrzeć w lustro i zapytać siebie: czego ja tak naprawdę chcę?
Póki nie jest za późno, warto odpuścić. Złość, która ciągnie się latami. Żal, który zatruwa każdy kontakt. Potrzebę udowadniania, że mieliśmy rację.
Czasem wygrana w sporze – jest przegraną w życiu.
Świat nie zwolni specjalnie dla nas. Terminy będą się piętrzyć, obowiązki mnożyć, powiadomienia migać. Dlatego to my musimy wybrać moment zatrzymania. Zdecydować, że pewne rzeczy są ważniejsze.


