Boże, który widzisz więcej niż my, zatrzymaj dziś moje serce na chwilę ciszy. Dziękuję Ci za ludzi, których stawiasz na mojej drodze — za tych, którzy potrafią słuchać bez pośpiechu, mówić bez ranienia i być obok bez warunków. Czasem nawet nie wiem, jak wiele znaczą, dopóki nie przyjdzie trudniejszy dzień. Wtedy rozumiem, że dobro ma twarz, imię i czyjeś ciche „jestem”.
Dziękuję za spojrzenia, które nie oceniają, za dłonie, które podnoszą, za słowa, które leczą bardziej niż lekarstwa. Za tych, którzy wnoszą światło tam, gdzie łatwo o cień. Za ich zwyczajność, w której ukryta jest wielka łaska — bo dobro rzadko krzyczy, najczęściej przychodzi spokojnie, jak poranek.
Proszę Cię, otaczaj mnie ludźmi, którzy niosą pokój. Takimi, przy których można być prawdziwa, bez masek i lęku. Daj mi spotkania, które budują, rozmowy, które zostawiają nadzieję, relacje, które uczą cierpliwości i czułości. Chroń mnie przed obojętnością i przed chłodem serc, które zamykają, zamiast otwierać.
A jeśli mogę o coś jeszcze prosić, to o to, bym sama potrafiła być dla innych dobrym człowiekiem. Naucz mnie widzieć więcej niż własne sprawy. Daj mi uważność na czyjeś zmęczenie, odwagę, by podejść bliżej, i mądrość, by czasem po prostu pomilczeć obok. Niech moje słowa będą miękkie, a gesty proste, ale szczere.
Dziękuję za tych, którzy pojawili się niespodziewanie, a zostali na długo. Za przyjaźnie, które dojrzewały powoli, i za spotkania, które były jak ciepły płomień w zimny wieczór. Za ludzi, którzy przypominają mi, że dobro nie jest ideą, tylko wyborem podejmowanym codziennie.
Strzeż ich, Panie. Tych wszystkich dobrych serc wokół mnie. Daj im siłę, kiedy sami słabną, i pociechę, gdy nikt nie widzi ich zmagań. Niech wiedzą, że ich obecność ma sens, że ich cicho czynione dobro nie ginie. A mnie ucz wdzięczności, żebym nie przechodził obok nich obojętnie.
I kiedy przyjdą dni cięższe, przypomnij mi, że nie jestem sam. Że wokół są ludzie, których mi podarowałeś — jak latarnie na drodze. Spraw, abym umiał je dostrzegać i dziękować, zanim zapadnie zmrok. Amen.


