Kochani, wczoraj się wydarzyło, jutra jeszcze nie ma aczłowiek ma w sobie zadziwiający talent do tego, żeby mieszkać trochę w przeszłości, trochę w przyszłości… w sumie… wszędzie, tylko nie tam, gdzie naprawdę żyje.
Rozbieramy przeszłość na czynniki pierwsze, wracamy jak do starego filmów… przewijamy sceny, poprawiamy dialogi, zmieniamy zakończenia, przestawiając decyzje jak pionki na szachownicy.
Obmyślamy, dopowiadamy „Gdybym zrobił inaczej…’, „gdybym wiedział…”., „dybym powiedział…” Tylko, że życie nie ma funkcji cofania, nie jest brudnopisem. To wersja oddana już do druku. Można ją odtwarzać w myślach jeszcze raz i jeszcze raz, można ją analizować… układać w głowie … ,ale nie da się jej przeżyć ponownie… to rozdział zamknięty…
Niemniej można jednak coś zrozumieć – wyciągnąć wnioski, czasem przeprosić, czasem przebaczyć, naprawić… nie zmarnować.
Tylko pamiętajmy, że często to, co nazywamy „analizą”, wcale nie jest drogą do mądrości. To droga do zmęczenia. Do kręcenia się w kółko. Do noszenia ciężarów, których często już nie trzeba nosić. Bo się stały… to już było… już się wydarzyło. Już nie zmienimy wczorajszego dnia.
Z drugiej strony mamy przyszłość. Wielką, nieznaną, trochę jak ciemny pokój, do którego próbujemy zajrzeć. I co robimy? Najczęściej malujemy w niej czarne scenariusze. Na wszelki wypadek… żeby się zabezpieczyć… żeby być gotowym. Przygotowanym na najgorsze.
Tylko że płacimy za to bardzo wysoką cenę. Emocjonalnie przeżywamy rzeczy, które jeszcze się nie wydarzyły. Martwimy się na zapas. Jakbyśmy spłacali raty kredytu, którego nigdy nie wzięliśmy. Prawda jest jednak taka, że i tak niczego nie przewidzimy…
Przeszłość, przyszłość…A życie i tak dzieje się gdzie indziej. Nie wczoraj. Nie jutro. Tylko teraz. W tym momencie.
Teraźniejszość to jedyne miejsce, na które masz wpływ. Tu możesz zadzwonić do kogoś, z kim dawno nie rozmawiałeś. Tu możesz powiedzieć „przepraszam” albo „dziękuję”. Tu możesz naprawić błąd, zatrzymać się, zrobić coś dobrego, możliwości masz naprawdę wiele…
I żebyśmy się dobrze zrozumieli –
Nie chodzi o to, żeby udawać, że przeszłość nie istnieje. Ani o to, żeby przestać myśleć o przyszłości. Chodzi o porządek. Przeszłość ma być nauczycielem, nie więzieniem. Przyszłość ma być kierunkiem, nie straszakiem. A teraźniejszość ma być miejscem, w którym naprawdę stoisz na ziemi. Żyjesz.
Ale my… My mamy obsesję kontroli. Chcielibyśmy wiedzieć wszystko, przewidzieć wszystko, zabezpieczyć się na każdą ewentualność. Tylko że tak się nie da.
Kochani Nie musimy dziś mieć planu na pięć lat z góry. Nie musimy znać odpowiedzi na wszystkie pytania. Nie musimy udowadniać światu, że mamy wszystko pod kontrolą. Wystarczy, że uczciwie przeżyjemy ten dzień. Zrobimy to, co mamy do zrobienia. Zajmiemy się tym, co najbliższe.
Jest taki obraz, który bardzo lubię. Statek na morzu zostaje uszkodzony, woda zaczyna wlewać się do środka. Załoga nie organizuje wtedy konferencji na temat tego, kto zawinił. Nie analizuje w nieskończoność możliwych scenariuszy. Tylko automatycznie zamyka grodzie wodoszczelne. Jedne po drugich. Ratując to, co jeszcze można uratować.
I tobie też radzę.
Zamknij jedne drzwi. Potem drugie. Powiedz sobie: tego co było już nie zmienię – a więc oddaję takim jakie jest. Trudno. Tego co będzie jeszcze nie znam – a więc zawierzam. Powiedz sobie – dziś mam ten konkretny kawałek drogi. Dzisiejszy dzień, on jest najważniejszy.
Nie martw się o jutro. Nie dlatego, że jutro nie nadejdzie. Ono przyjdzie. Ze swoimi ciężarami, pytaniami i niespodziankami. Ale razem z nim przyjdzie też siła i łaska na jutro… żeby to wszystko umieść. Dzisiaj masz siłę i łaskę na dzień dzisiejszy.
I to naprawdę wystarczy.
Kochani… Mamy wpływ na swoje decyzje, słowa, reakcje. Na to, czy będziemy dobrzy dla ludzi. Na to, czy będziemy dobrzy dla siebie. Na to, czy zamiast nakręcać lęk, wybierzemy zaufanie… na to czy całe życie będzie czegoś żałować. Czy damy temu odejść.
Ale… Nie mamy wpływu na wszystko. I nigdy nie będziemy mieć. Bo nie jesteśmy od dźwigania całego świata. Nie przeżyjemy jeszcze raz wczorajszego dnia, nie cofniemy wypowiedzianych słów, czynów… trudno ale… możemy dobrze przeżyć swój dzisiejszy dzień., a to już jest naprawdę bardzo dużo.
Zrobić to, co jest do zrobienia.
Kochać tych, którzy są obok.
I wieczorem móc spokojnie powiedzieć:
na dziś wystarczy.


