W wigilijną noc 24/25 grudnia br. ks. biskup Piotr Greger odprawił uroczystą Eucharystię Narodzenia Pańskiego w bielskiej katedrze.
Wraz z ks. biskupem Piotrem przy ołtarzu modlili się księża katedralni:
Antoni Młoczek – proboszcz katedry, Stanisław Sojka, Mieczysław Jonik, Szczepan Kobielus oraz Robert Kasprowski- sekretarz ks. biskupa Piotra.
Homilię wygłosił ks. biskup Piotr, który zwracając się do wiernych powiedział m. in.;
„Każdego roku, w świętą noc Narodzenia Pańskiego, powraca absolutnie wyjątkowy klimat ludzkiego dzieciństwa: radość pierwszego oddechu, płaczu i uśmiechu, zadowolenie z pierwszego spojrzenia w oczy szczęśliwych rodziców. Nieco później, nadchodzi czas radości z pierwszego wypowiedzianego słowa, samotnie postawionego pierwszego kroku, pierwszej myśli wyrażonej gestem. Czy to już wszystko? Czym zatem – w tym kontekście – jest Boże Narodzenie? Szczególnym znakiem przychodzącego tej nocy na świat Boga, cechą charakterystyczną Jego chwały i wszechmocy jest słabość dziecka. Bożym znakiem jest to, że On staje się mały, jest niemowlęciem, pozwala się dotykać i prosi nas o miłość. Bóg staje się dla wszystkich małym dzieckiem, aby być znakiem szczególnej bliskości, która ma moc usuwania nikomu nie potrzebnych dystansów oraz wyzwalania z wszelkich lęków, obaw i niepewności o przyszłość. Tajemnica Wcielenia Syna Bożego to przede wszystkim radość zbawienia, nadzieja wynikająca z faktu, że wszelkie ludzkie nieszczęścia, niepowodzenia, tragedie i porażki, trudne i bolesne doświadczenia, z którymi człowiek spotyka się na co dzień, to wszystko zostało już przezwyciężone przez Tego, kto je wziął na siebie, aby w sposób ostateczny i definitywny nas od nich uwolnić. Jakie miejsce zajmuje w polskiej rzeczywistości połowy trzeciej dekady dwudziestego pierwszego wieku radość zbawienia dokonanego przez przychodzącego na ziemię Chrystusa? Gdybym teraz zszedł z tej ambony i przeszedł się po kościele katedralnym zadając chociaż niektórym pytanie: czy odczuwasz radość z narodzin swego Zbawiciela? A jeżeli odczuwasz, to jak ona się wyraża? – ciekawy byłbym odpowiedzi. A może w niejednym przypadku odpowiedzią byłoby dosyć kłopotliwe milczenie? Jednak bez względu na wyniki tej domniemanej ankiety, jedno wydaje się być pewne. Każdy człowiek, czy sobie to uświadamia czy nie, Boga potrzebuje. To jest fundamentalna potrzeba tych, którzy twierdzą, że w Niego nie wierzą albo którym tak się tylko wydaje. Potrzebują Go ci, którzy w ogóle o Nim nie myślą, ponieważ są przekonani, że zbawi ich obfitość posiadania, przyjemność, sława czy kariera. Pragnienie Chrystusa jest obecne także w życiu tych, którzy już we wszystko i we wszystkich zwątpili, a zbawienia szukają w używkach i codzienność spędzają daleko poza marginesem zwykłego ludzkiego życia. Wszyscy potrzebujemy Boga, gdyż w każdym człowieku istnieje tęsknota za lepszym światem niż ten, którego doświadczamy. Świat, na który czekamy, za którym tęsknimy i do którego zmierzamy, to rzeczywistość obecności Boga, który nieustannie kocha, miłuje człowieka i pragnie jego zbawienia. To świat Boga, który tak mocno zapragnął być blisko człowieka, że sam stał się Człowiekiem. To jest główny kierunek naszego chrześcijańskiego pielgrzymowania. Droga naszego życia i cel życiowej wędrówki zawsze zmierza na spotkanie z Tym, który dziś dla nas się narodził.
Pasterze nie poprzestali tylko na samym słuchaniu; to, co usłyszeli, dotarło do nich, oni się tym przejęli, potraktowali to na serio. Ważna okazała się dla nich usłyszana treść. Ewangelista Łukasz wyraźnie zaznacza, że pasterze podejmują w środku nocy decyzję: pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam wydarzyło. Gdyby nie owo zaciekawienie, z pewnością pozostaliby na miejscu, nikt by ich nie zmusił do przezwyciężenia nocnej ospałości i udania się w drogę do Betlejem. Zachwyt nad treścią usłyszanych słów przynagliło pasterzy do podjęcia trudu nocnej wędrówki do Betlejem. Rzecz ciekawa i charakterystyczna. Anioł zwiastował, pouczył, podał znaki rozpoznawcze, ale nie wziął pasterzy i nie przeniósł ich do Betlejem. Tam musieli pójść sami, o własnych siłach. Trud drogi na spotkanie ze Zbawicielem nie został im oszczędzony. Jeżeli pragniemy spotkać Zbawiciela, musimy podjąć związany z tym wysiłek. I to również przychodzi nam o wiele trudniej. Oni byli przyzwyczajeni do trudu i ciężaru pieszej wędrówki, dla nich to była codzienność. My zaś żyjemy w czasach wielkich udogodnień, w epoce lansowanego i szeroko rozumianego luzu, który ze swej natury jest przeciwny wszelkiemu wysiłkowi, a już tym bardziej takiemu, który nie przynosi wymiernych, widzialnych, materialnych korzyści. To jeden z powodów, dla którego wielu ludzi nie wierzy dziś w Zbawiciela. Nie dlatego, że miałby nie istnieć, ale dlatego, że nie są zdolni albo nie chcą podjąć koniecznego wysiłku, który dałby im szansę spotkania Jezusa na drodze swojego życia. Słuchać, pozwolić się zachwycić treścią, podjąć trud drogi prowadzącej na spotkanie. Oto droga, która w życiu pasterzy pozwoliła im doświadczyć wielkiego daru spotkania z nowo narodzonym Zbawicielem świata. To nie jest droga przerastająca nasze możliwości, to droga równa odległości od naszego domu czy mieszkania do tej czy innej świątyni. To tu Bóg przemawia w swoim słowie i pragnie, abyśmy Go słuchali. To tu można dać się ponieść Ewangelii na tyle, że stanie się ona fundamentem, na którym każdego dnia będziemy budowali gmach swojego życia prywatnego, rodzinnego, zawodowego czy społecznego. To tu na tym ołtarzu codziennie Jezus rodzi się na nowo w tajemnicy Eucharystii, aby być z nami i w nas na zawsze. To tu jest nasze Betlejem. To jest najważniejsze miejsce tej parafii i całej naszej diecezji. Tu jest źródło, z którego płynie moc i łaska Boża do naszych wspólnot rodzinnych. Nasze kroki kiedykolwiek zmierzające do świątyni, to nic innego jak droga przemierzana do Betlejem. Oby nie było to tylko spotkanie z tytułu tych świąt, ale niech ono będzie regularną praktyką wyznaczaną rytmem niedzieli i innych uroczystości w ciągu całego roku. I tym wszystkim, którzy dziś zrezygnowali przynajmniej ze snu; tym, którzy usłyszeli głos anioła i podjęli trud odbycia drogi do naszego Betlejem, pragnę jeszcze raz obwieścić, że dziś narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan. Z tą nowiną powróćmy do naszych domów, miejsc pracy i nauki, wszędzie, gdzie człowiek na co dzień spędza czas. Narodził się jedyny Zbawiciel, każdego człowieka i całego świata; innego nie ma i nigdy innego nie będzie”.
Posługę liturgiczną w bielskiej katedrze, sprawowali klerycy i diakoni Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej.
Na zakończenie uroczystej Eucharystii ks. biskup Piotr udzielił zebranym uroczystego apostolskiego błogosławieństwa.
tekst i foto: ms


