Spotykamy się przypadkiem – w pracy, na ulicy, w internecie… Czasami zamienimy kilka słów, czasami wymienimy tylko spojrzenia. Dotykamy przez gest, minę, jedno zdanie wyrwane z kontekstu. I ten ułamek sekundy, to jedno krótkie spotkanie, ta krótka chwila wystarczą… już jestem w twoich oczach za cicha, za głośna, za smutna, za bardzo, albo za mało. Za dziwna, zbyt inna i jakaś taka… nijaka.
Widzisz fragment. Migawkę. Słyszysz jedno zdanie, Wyrwane z kontekstu. Może wypowiedziane w złości, może w zmęczeniu,. Ale ty już wiesz, Już budujesz mój obraz.
A ja Cię proszę, nie oceniaj mnie po jednej rozmowie, jednym błędzie, jednej reakcji. Nie mierz mnie swoją miarą, nie przykładaj do mnie swoich oczekiwań, bo nie jestem ani bohaterem, ani ofiarą — jestem poprostu zlepkiem kawałków, które czasami nie pasują do siebie, ale tworzą mnie. Jeśli chcesz załóż moje buty i przejdź moją drogę, ale przygotuj się na to, że twoje stopy będą poplamione łzami, poszarpane błędami, okaleczone nieobecnością kochanych osób. Poranione żalem.
Nie zawsze jestem silna. Nie zawsze wiem, co zrobić. Nie jestem prostą historią — podobnie, jak ty, ale znaczę więcej niż moje błędy, więcej niż moje porażki. I może dziś nie rozumiesz, czemu czasami milczę. Czemu czasami nie mam siły się uśmiechać, albo dlaczego wolę być sama, ale nie wolno ci mnie oceniać.
Może ktoś dzisiaj mi umarł, odszedł, albo zapomniał. Może kogoś pożegnałam, albo usłyszałam słowa, które zgasiły we mnie wszystko. Może dziś przestałam na kogoś czekać, choć ten ktoś obiecał, że wróci… No i noszę to w sobie, dzień po dniu stając się sumą chwil, które mnie tworzą, Nie poznasz mnie patrząc z daleka. Moje imię to za mało, by mnie znać.
Nie potrzebuję twojego osądu — nie dlatego, że uważam się za ważną, albo lepszą… ale dlatego, że moje życie nie podlega twojej ocenie. Za każdą decyzją, którą podjęłam, stoi historia, której nie znasz. Za każdym moim wyborem kryje się przeszłość, o której nic nie wiesz.
Słyszysz? Nie potrzebuję twojego osądu. Potrzebuję świata, w którym mogę po prostu być. Ze wszystkim, co nieskładne, trudne, niewygodne. Takiego świata chcę. A jeśli mimo wszystko chcesz być blisko — przyjdź , usiądź i poprostu powiedz: „Nie wiem, co czujesz, ale jestem”.


