Środa Popielcowa w katedrze

utworzone przez | mar 6, 2025 | Z życia Kościoła

Znane przez każdego z nas święto Popielec, lub Środa Popielcowa to w kalendarzu katolickim początek Wielkiego Postu, 40-dniowego okresu postnego poprzedzającego Wielkanoc (dokładnie 46 dni, wliczając w to niedziele). Środa Popielcowa, jako święto ruchome, przypada na dzień pomiędzy 5 lutego, a 10 marca.

W ten dzień popiół do sypania głów używany jest przez kapłana na znak pokuty. Tradycyjnie, popiół do sypania głów pochodzi ze spalonych palm poświęconych w ubiegłoroczną Niedzielę Palmową. Tradycja naznaczania głów popiołem sięga aż do VIII wieku, a w wieku XI, papież Urban II ustanowił Popielec jako obowiązujący zwyczaj w kościele katolickim. Sam zwyczaj posypywania głów popiołem na znak żałoby i pokuty, celebrowany w Środę Popielcową, znany jest w wielu kulturach i tradycjach, m. in. w starożytnym Egipcie, u Arabów i w Grecji.

Tradycyjnie papieże przygotowują na ten okres orędzie. Hasło tegorocznego brzmi: „Podążajmy razem w nadziei”.

Eucharystię Środy Popielcowej w dniu 5 marca br, w bielskiej katedrze sprawował ks. biskup Piotr Greger, a wraz z księżmi: Antonim Młoczkiem – proboszczem katedry i Robertem Kasprowskim- sekretarzem ks. biskupa Piotra. Zwracając się od wiernych ks. biskup Piotr nawiązał do czytań i Ewangelii (Jl 2, 12-18; 2 Kor 5, 20-6, 3; Mt 6, 1-6. 16-18) i powiedział: Liturgia pierwszego dnia wielkiego postu daje nam do rozważenia słowo Boże, które jest wyjątkowo mocne, ale znajduje się w nim pewne niebezpieczeństwo, ukryta, podstępna pułapka. Komentując to słowo bardzo łatwo można wpaść w moralizatorstwo i ton pouczający, ale na szczęście skutecznie chroni nas przed tym treść drugiego czytania, które zabiera nas na Golgotę. Jest to miejsce, gdzie spełniło się to, o czym zaświadcza św. Paweł w Drugim Liście do gminy w Koryncie: On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu (2 Kor 5, 21a). To słowa trudne i mające w sobie ogromny potencjał treści.

W dalszej części homilii ks. biskup Piotr wspomniał Hansa Ursa von Balthasara – znanego i cenionego myśliciela szwajcarskiego, jednego z największych teologów dwudziestego stulecia, a zwłaszcza do Jego książki „Teologia misterium paschalnego”. Najważniejszym fragmentem tej publikacji jest ciekawy komentarz do cytowanego dziś tekstu pióra św. Pawła. Balthasar zauważa, że Bóg nie uczynił Chrystusa grzesznikiem, ale grzechem. To jest subtelna, ale zasadnicza różnica. Polega ona na tym, iż grzesznik zawsze ma prawo do nadziei, czego nie można powiedzieć w odniesieniu do grzechu. Pan Bóg w swoim miłosierdziu zawsze rozmawia z człowiekiem grzesznym, jest ciągle gotowy i otwarty do dialogu z grzesznikiem, ale nie prowadzi żadnego dialogu ze złem; z grzechem nie da się dyskutować. Dlatego szwajcarski teolog uważa, ten tekst wyjaśnia, na ile jest to w ogóle możliwe, dramat Golgoty. Zdaniem szwajcarskiego teologa, Golgota jest dla Chrystusa momentem zstąpienia do piekieł – to jedna z prawd wiary, którą wyznajemy w naszym Credo – to znaczy, że jest to chwila wejścia w takie miejsce, gdzie nie ma nadziei; bo dla grzechu nie ma nadziei. Ten Chrystus, który został uczyniony grzechem – jak pisze św. Paweł – bierze na siebie wszystkie konsekwencje odwrócenia się ludzi od Boga. To, że został uczyniony grzechem, pokazuje miarę, z jaką Syn Boży angażuje się w nasze odkupienie. On niczego nie udaje, idzie absolutnie na całość, nie ma tam żadnego marginesu pozostawionego dla siebie. Jeśli bierze na siebie zło i grzech całego świata, to znaczy, że ma także odwagę zstąpić tam, gdzie nie ma nadziei, aby ją na nowo przywrócić. Kiedy mamy przed oczami taki obraz Chrystusa, wtedy inaczej odczytujemy przekaz dzisiejszej Ewangelii, w której trzykrotnie słyszymy słowa mające charakter wezwania: nie bądźcie jak obłudnicy (zob. Mt 6, 2. 5. 16). Pan Jezus stanowczo sprzeciwia się życiu na pokaz, przypominając o prawdziwej intencji naszych działań. Na progu czasu przygotowania paschalnego (chodzi o cały wielki post) przestrzega przed aktorstwem dotyczącym trzech ważnych praktyk, naznaczonych wiekami historii: jałmużny, modlitwy i postu. Właśnie w odniesieniu do tych trzech postaw, które wyczerpują życie religijne, ludzie potrafią być aktorami odgrywającymi swoje role. Tu nie chodzi nawet o to, że dla Boga czynimy coś na niby, ale o to, że wobec Boga dopuszczamy się grubego kłamstwa, ponieważ sens tych praktyk i naszych zachowań ukazujemy w sposób pozorny, fałszywy. Istota jałmużny polega na tym, że ktoś inny korzysta, bo ja daję komuś dzieląc się tym, co sam posiadam. A w jałmużnie udawanej chodzi o to, że daję ją sobie samemu, bo czynię to w taki sposób, żeby wszyscy ludzie mnie zobaczyli, a przez to chwalili i nosili na rękach. Podobna pokusa jest obecna w czasie modlitwy; modlę się, ostatecznie też myśląc o sobie: zajmuję pierwsze miejsce w synagodze, najważniejsze krzesła są dla mnie, modlę się na oczach wszystkich i zależy mi na tym, aby nie było nikogo, kto by tego nie zauważył. Czyli w gruncie rzeczy modlę się z myślą o sobie, a nie o Bogu. Podobnie jest z postem; ma to być taka praktyka, w której świadomie i celowo upokarzam siebie przed Bogiem, czegoś się wyrzekam, z czegoś rezygnuję. A tymczasem w poście aktorskim chodzi o to, aby coś uzyskać, żeby ludzie mnie docenili i żebym już teraz, najlepiej od razu, otrzymał stosowną nagrodę. W życiu codziennym można bardzo łatwo grać, odstawiać kolejne role, ale czemu to ma służyć? Życie w małżeństwie nie polega na aktorstwie, a kapłaństwa też nie można odegrać. Jedno i drugie trzeba przeżyć; mądrze, rozsądnie i odpowiedzialnie. Z pełną świadomością swojej wartości, ale także z doświadczeniem słabości, bądźmy zawsze sobą. W niczym nie udawajmy, niech nasze myśli i zachowania będą czytelne i autentyczne. Zaczynając czas wielkiego postu zróbmy sobie nie mały, ale wielki post od czynienia dobrych uczynków na pokaz, wielki post od tego, co ludzie o nas pomyślą, a skupiajmy uwagę na Jezusie, aby Jemu – we wszystkim – się podobać.

Nasze głowy za chwilę zostaną posypane popiołem, to jasny znak, ogromnie ciekawy i wiele mówiący na temat tego, kim jesteśmy i jacy mamy być. Niech ten popiół nie zatrzyma się dziś na głowie, ale przeniknie do środka, do naszego wnętrza. Niech ten znak liturgiczny wzmacniany słowami: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię czy też bardziej osobiście: Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz, pomoże nam przeżywać każdą chwilę życia bez udawania, w całej prawdzie o każdym z nas”.

Jako pierwszy dzień Wielkiego Postu, Środa Popielcowa przypomina nam o wyjściu Jezusa na pustynię, przed Jego Śmiercią. Przed Wielkanocą należy przygotować nasze serca na Jego Zmartwychwstanie. Rozpoczynamy okres przygotowywania naszych serc na Wielkanoc, uznając naszą grzeszną naturę i potrzebę nawrócenia, zwrócenia naszych serc ku Bogu.

Tekst i foto: M.Szpak

Wszystkie kategorie

Wydarzenia

Z życia Kościoła

Nasze Szkoły

Z regionu

Rozważania

Historia – wspomnienia

Wywiady – rozmowy

Słowo na niedzielę

Jeśli jesteś pełen pasji,
pragniesz tworzyć wartościowe treści
i chcesz stać się częścią wyjątkowego zespołu,
dołącz do „Gwiazdki Cieszyńskiej”!

Znajdź nas

Dołącz do nas i naszych przyjaciół
na mediach społecznościowych