Szymek walczy z guzem mózgu, którego nie da się operować❗️ Pomóżcie nam ratować syna! – apelują rodzice.
Opis zbiórki:
Jeszcze na początku 2024 roku Szymon normalnie chodził do szkoły i intensywnie trenował ukochaną koszykówkę. Kilka tygodni później jego rodzice usłyszeli dramatyczną diagnozę: nowotwór pnia mózgu o wysokim stopniu złośliwości. Dziś jego codzienność to fizjoterapia, wsparcie psychologiczne, sprzęt ułatwiający funkcjonowanie… Dodatkowo trwają konsultacje zagraniczne i poszukiwanie jakiejkolwiek nadziei, jakiejkolwiek szansy… Pomóżmy Szymonowi wygrać najważniejszy mecz życia!
Szymon jeszcze do niedawna był okazem zdrowia i zapalonym sportowcem, który każdą wolną chwilę spędzał na boisku koszykarskim. W połowie lutego 2024 r. złapał niewinnie wyglądającą infekcję. – Nie było to nic wielkiego i po paru dniach wrócił do szkoły oraz na treningi koszykówki. Z trudem, bo to spory wysiłek trenować 3 razy w tygodniu, do tego jeszcze mecze, czasem coś dodatkowo w weekend. Niestety po infekcji nie mógł wrócić do formy. Ucierpiała koordynacja, pojawiło się spowolnienie, syn nie nadążał za tempem gry. Trener zasugerował, że pewnie to jakiś niedobór, może anemia i zalecił wizytę u lekarza – wspomina mama Szymona Pani Anna.
Horror, w którym nikt nigdy nie chciałby się zaleźć
Następnego dnia chłopiec był już na wizycie lekarskiej. Badająca go lekarka zauważyła niepewne reakcje neurologiczny i Szymon błyskawicznie trafił do szpitalu w Jastrzębiu Zdroju.
– Sekwencji kolejnych dni nie zapomnimy już nigdy. To był film, w którym nie chcieliśmy grać. Coś absurdalnego i tak dalece obcego! W sobotę mieliśmy Szymka odebrać, ale nim zdążyliśmy wyruszyć, zaskoczył nas telefon ze szpitala z poleceniem, żeby przyjechać jak najszybciej – tylko tyle. Okazało się, że radiolodzy wykryli zmianę w obrazie mózgu Szymka – opowiada mama.
Szymon trafił do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie postawiona została ostateczna diagnoza: nowotwór pnia mózgu o wysokim stopniu złośliwości. I tak ruszyła karuzela, z której nie wysiedliśmy aż do dzisiaj. Po paru dniach z oddziału onkologicznego trafiliśmy na neurochirurgię, gdzie Szymek przeszedł biopsję. Niestety czuł się po niej bardzo źle. Nie był w stanie się położyć od zawrotów głowy. Siedział sztywno na krześle. Nie chciał mówić. Było mu ciągle niedobrze. Zaczął gorzej chodzić, potrzebował asekuracji. Choroba uderzyła w niego z całą mocą. Było to widać bardzo wyraźnie – wspomina Pani Anna.
Obciążające leczenie i poszukiwanie nadziei
Kiedy ten koszmarny etap dobiegł końca, sytuacja okazała się na tyle dobra, że Szymon zdołał wrócić do szkoły. Chociaż jest bardzo dzielny, nic tu nie jest proste. Zmiany w wyglądzie przeszkadzają. Apetyt jest raz za duży (po sterydach), a raz zupełnie zanika. W związku z innymi lekami odporność jest mocno ograniczona i przyplątują się infekcje, które mają burzliwy przebieg i ciągną się znacznie dłużej niż normalnie. W pewnym momencie doszło do paraliżu nerwu twarzowego i prawa strona buzi odmówiła posłuszeństwa. No i to zmęczenie, które towarzyszy przeżywaniu nawet najbardziej wyczekiwanych momentów…
Szymon ma 14 lat, swoje urodziny świętował tuż po zakończeniu radioterapii w dzień pierwszej komunii świętej jego młodszej siostry. Ma swoje Lego-światy, które tworzy i rozbudowuje z wielką pasją. Ma swój dojrzały gust muzyczny, najbardziej ceni Pablopavo i Ludziki, no i klasykę – Beatlesów, Queen… Zna teksty, czuje rytm i vibe. Lubi górskie wycieczki, planszówki, uwielbia grać na komputerze i spędzać czas z kolegami. Ma swoje ulubione dania i miejsca w Cieszynie. Lubi swój świat wewnętrzny, domowy i szkolny. Jest bardzo wrażliwym i dobrym człowiekiem. Nikt tak czule nie głaszcze kota…
Szanse na leczenie oferowane w Polsce szybko się skończyły. Konsultacje i diagnostyka zagranicą (niezbędne do rozpoczęcia jakiejkolwiek nowoczesnej terapii) to koszt dziesiątek tysięcy złotych, a samo leczenie może kosztować setki tysięcy i więcej.
Zbieramy środki na specjalistyczne badanie w niemieckim Heidelbergu. To właśnie tam zostanie powtórnie przebadany materiał z biopsji guza. To badanie ma być jedynie wstępem do kolejnych etapów leczenia Szymka, które nie są już możliwe w Polsce. Dzieci z DIPG (tak nazywa się jednostka chorobowa) mają szanse starać się o dostęp do badań klinicznych organizowanych przez wyspecjalizowane zagraniczne ośrodki. To łączy się jednak z olbrzymimi kosztami. Z dużymi i regularnymi wydatkami łączy się też codzienna rehabilitacja. Mocno wierzymy, że nasza historia będzie miała piękny i długi dalszy ciąg. Że życie okaże się silne. Z całego serca prosimy o pomoc w leczeniu Szymka. Będziemy niewyobrażalnie wdzięczni za każdą wpłatę. I wcale nie mniej za pozytywne myśli o nas i modlitwę! – apelują rodzice chłopca.
TU można wesprzeć Szymka – Szymek walczy z guzem mózgu, którego nie da się operować❗️ Pomóżcie nam ratować syna!
/Materiał pochodzi ze strony siepomaga.pl


